Melissa Dykes: Dlaczego Prawda jest dla mnie tak ważna? – 03.11.2017.

Jest taki kanał YT Truthsteram Media, prowadzony przez amerykańskie małżeństwo – pisze bloger i tłumacz Metro. – Oni wrzucają swoje własne, dosć wysokiej jakości filmiki. Poniżej całkiem osobiste wyznanie na zadany temat, chyba o uniwersalnym znaczeniu.

Melissa Dykes: Dlaczego Prawda jest dla mnie tak ważna?


http://truthstreammedia.com/
kanał YouTube: Truthstream Media



Zwyczajowo powtarza się wśród krytyków naszego kanału YouTube argument, że to o czym mówimy, jest strasznie przygnębiające. Myślę, że to jest tak, jak powiedział Morfeusz w filmie Matrix: „Nie powiedziałem, że to będzie łatwe, powiedziałem tylko, że to będzie Prawda”.



Mogę się śmiać z wideo o śmiesznych kotkach tak jak każdy. Nie czuję jednak potrzeby filmowania kotków i zamieszczania takich filmików na YouTube. Moja odpowiedź na tego rodzaju krytykę to deklaracja, że próbujemy wzmocnić naszych widzów przekazując im Prawdę. To nie będzie śmieszne jak filmiki z kotkami, ale to będzie Prawda. Przykro mi, że to jest przygnębiające, jednak wolę być przygnębiona niż żyć w kompletnym kłamstwie o otaczającym świecie, kiedy nie rozumiałabym nic, co się wokół mnie dzieje.

Żyłam w takim świecie przez większość mojego życia. Chociaż mówiono mi, że rzeczy mają się tak a tak, to rzeczywistość wskazywała, że jest zupełnie inaczej i było strach nawet żyć w tak niezrozumiałym otoczeniu.

Dlaczego to robimy? – Oficjalna rzeczywistość, w której żyliśmy w świecie po 11 września 2001 roku oparta była na następujących założeniach:
—  rząd nas kocha;
—  ślepy terroryzm może zdarzyć się wszędzie i zabija bez powodu;
—  oficjalna nauka wie wszystko najlepiej;
—  mass-media głównego nurtu zawsze mówią nam prawdę bez żadnej celowej manipulacji;
—  otaczająca rzeczywistość to rejs poprzez chaotyczną przestrzeń, gdzie nic nie pozostaje ze sobą w związku i nic nie ma żadnego szczególnego znaczenia.


https://bostonhassle.com/wp-content/uploads/2017/02/03.08-theylive.jpg

Sensem mojej egzystencji miało być wykonywanie pracy bez żadnego szczególnego przesłania w pudełku przedzielonym plastikowymi ściankami, której to pracy nienawidzę, następnie powrót do domu po ośmiu godzinach odmóżdżania, do osobistego pudełka, potem oddawanie się banalnej rozrywce wylewającej się z mrugającego pudełka, pochłanianie przez długie dziesięciolecia bezwartościowego, genetycznie zmodyfikowanego śmieciowego żarcia, wypełnianie domu groźnymi chemikaliami i tandetą wyprodukowaną przez niewolników zza oceanu, to wszystko aż się zestarzeję i odkryję, że cierpię na jakąś nieuleczalną chorobę, bez szansy znalezienia odpowiedzi na fundamentalne pytanie: po co istnieję?

Ten świat doprowadził mnie nie tylko do stanu świadomości bezradnego niewolnika, ale również do paru poważnych chorób. W wieku 30 lat zdiagnozowano u mnie kilka naprawdę poważnych dolegliwości. Wymagały one codziennego traktowania wieloma miksturami wyprodukowanymi przez przemysł farmaceutyczny, od poranka do wieczora, po to aby dożyć do następnego beznadziejnego dnia. Miałam 35 kilogramów nadwagi, mimo że ćwiczyłam i zrezygnowałam z fast-foodów, byłam permanentnie zmęczona, a w nocy nie mogłam spać, miałam zniszczoną cerę, ciągle łapałam różne infekcje, które – jak mi mówiono – były skutkiem niezidentyfikowanych alergii nie powiązanych szczególnie z jakimikolwiek porami roku, cierpiałam na problemy z układem pokarmowym i generalnie czułam, że moje życie to całkowita porażka. Ale ciągle ufałam lekarzom, przecież są medykami, ciężko się uczą przez wiele lat, aby leczyć ludzi, przecież muszą wiedzieć o czym mówią. Codziennie posłusznie łykałam swoją porcję pigułek mając nadzieję na poprawę, mimo że przestałam już w to wierzyć.

Pewnego dnia doznałam olśnienia, zrozumiałam, że jeśli nadal będę podążać tą ścieżką, to doprowadzi mnie ona do szybkiej śmierci. Łykałam siedem różnych tabletek, ciągle diagnozowano u mnie nowe dolegliwości. Mówili, że byłam chora, a oni nie wiedzą dlaczego. Czułam, że to się dla mnie dobrze nie skończy.

Jako dziecko zawsze byłam bardzo dociekliwa. Zawsze chciałam wiedzieć, dlaczego dzieje się tak, jak się dzieje, kwestionowałam wszystko, zawsze próbowałam dowiedzieć się jak najwięcej, aby wyrobić swoje własne zdanie. Było tak, zanim szkoła zabiła tę część mojej osobowości wmawiając, że już wszystko zostało odkryte i nie pozostało już żadnych tajemnic. Zdecydowałam, że teraz skieruję tę pierwotną ciekawość na mnie, co ze mną jest nie-tak. Tylko dlatego nie umarłam w młodości, mimo że cały czas znajdowałam się na ścieżce prowadzącej właśnie do takiego rozwiązania.

Zamiast poprzedniego założenia, że cała żywność musi być bezpieczna i pożywna, bo tak mówi cały naukowy świat, dowiedziałam się o niebezpieczeństwach związanych z pochłanianiem przemysłowo przetworzonej żywności. Dotarły do mnie niebezpieczeństwa związane ze spożywaniem genetycznie modyfikowanych roślin, z których najmniejszym jest spożywanie znanych nauce środków rakotwórczych i innych trucizn zawartych w pestycydach, którymi opryskuje się te rośliny.

Zorientowałam się, że klauzula bezpieczeństwa nadawana przez Agencję Żywności i Leków (FDA) jest w zasadzie bez znaczenia, dlatego że procedury, które miały za zadanie chronić naszą żywność przed zanieczyszczeniem środkami rakotwórczymi, zostały zmienione przez człowieka, który był lobbystą i wiceprezesem Monsanto, a później zdołał objąć posadę wiceprezesa Agencji. Dzięki temu panu udało się narzucić nową interpretację zasad FDA, według której małe dawki środków rakotwórczych mogą już znajdować się w naszym jedzeniu, bo przecież nie ma czegoś takiego jak skumulowany efekt spożywania niskich dawek rakotwórczych trucizn każdego dnia przez całe życie.

Dowiedziałam się o „obrotowych drzwiach” pomiędzy wielką farmacją, monopolami przetwórstwa żywności i naszym rządem. Rząd wykazuje o wiele większą gorliwość w obronie zysków korporacji niż w ochronie interesów ludzi, których ma reprezentować.


https://placesjournal.org/wp-content/uploads/2015/02/rosa-00-convey.jpg

Im więcej czytałam, tym bardziej zrozumiały stawał się opłakany stan mojego ciała. Im więcej czytałam, tym więcej rzeczy w otaczającym mnie świecie nabierało sensu. Ostatecznie zrozumiałam, co ze mną jest nie-tak. Przeszłam na dietę organiczną, zrezygnowałam z glutenu w moim pożywieniu, potem dowiedziałam się, że 99% zbóż w Ameryce tuż przed zbiorem jest pryskana glifosatem, dzięki czemu ziarno jest suche. Moja waga zaczęła spadać, oczyściła się moja cera, wszystkie moje choroby i dolegliwości zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, od pięciu lat nie miałam zapalenia oskrzeli.

Czasami się zastanawiam, co by się stało, gdybym nie dokonała mojej przemiany? Co by się stało, gdybym jadła to co wcześniej, pracowała i żyła w moich pudełkach? Większość ludzi w dzisiejszym społeczeństwie jest bardzo nieszczęśliwa. Całe dnie siedzą przed telewizorami, które programują ich, co mają myśleć o sobie, o swoim miejscu w życiu. Istotą programowania jest uczynić ich niespełnionymi, aby myśleli, że i tak mają szczęście, ponieważ inni mają jeszcze gorzej, a jeśli nie są szczęśliwi, to dlatego, że właśnie nie żują Big Maka albo nie wyglądają jak Katy Perry czy ktokolwiek, kto jest dzisiaj na szczycie w hierarchii celebrytów. System stara się wmówić, że człowiek nie zasługuje na szczęście i musi szukać spełnienia na zewnątrz kupując rzeczy, które rzekomo są do tego potrzebne, a które podsuwane są pod sam nos.

Większość z tego, czego rzekomo potrzebujemy, to kłamstwa, większość – przynajmniej 98%. Tracimy siły próbując zdobyć te wszystkie rzeczy, które mają nam dać szczęście, podczas tego wyścigu wielu z nas traci zdrowie, a niektórzy nawet życie.


http://1.bp.blogspot.com/-u2CI7nG_r9A/UvVEL9NmeyI/AAAAAAAAAyY/2gfsIGNuA4A/s1600/truman-show.jpg

W czasie moich poszukiwań trafiłam na film o zamachach z 11 września 2001 roku. Miałam swoje wątpliwości co do oficjalnej teorii wyjaśnienia tych zamachów, ale żyłam w świecie, w którym nie wypada kwestionować takich spraw, po prostu należy wierzyć w to, co nam mówią. Przecież to nasz rząd – dlaczego mieliby nas okłamywać? W trakcie oglądania tego filmu coś się we mnie przestawiło. Przez 25 lat mojego życia byłam karmiona kłamstwami, ten fakt powinien zwiększyć zdrowy sceptycyzm wobec wszystkich twierdzeń z telewizora, być może oni po prostu nie mówią prawdy?

Jeśli potrafią kłamać o czymś tak prostym i ważnym jak pożywienie, czy tak ważnym jak zamachy z 11 września 2001 roku – TO O CZYM JESZCZE KŁAMIĄ?

To wszystko zdarzyło się sześć lat temu, a każdego dnia dowiaduję się czegoś nowego i bywam zaszokowana tym, co dostrzegam. Myślę, że wielu z was czuje to samo. Właśnie dlatego poruszamy ciężkie tematy. Nie będę udawać, że czasami nie mam dość i wolałabym robić śmieszne filmiki z kotkami, ale czasami ktoś musi o tych sprawach mówić, ktoś powinien. To coś jak obudzenie się w „Truman Show” lub w „Matrix”.

Jeśli samemu obudzisz się w „Truman Show”, to co powiesz innym?



Przetłumaczył: Metro

6 Komentarze

  1. Oops. Omyłkowo skomentowałem nie w tym miejscu co trzeba (tamten komentarz można śmiało usunąć). Cokolwiek nieeuropeidalna fizjonomia (te czarne oczyska) tej pani nie budzi zaufania. Ale może mówi do rzeczy (jestem jeszcze przed lekturą).

  2. Przejrzałem pobieżnie content tego kanału (w zakładce ‚Wideo’ jest pole wyszukiwania – brak [trafnych] wyników dla zapytania ‚jews’, ‚jewish’, ‚zionist’, ‚israel’ itd.). Zdaje się być całkowicie koszerny. Sklasyfikowałbym ich twórczość jako klasyczny red herring – ogólnikowe lanie wody tudzież wyżywanie się w tematach niegroźnych dla judeokracji – i włożył do jednego worka z Ickiem Davidowym (chociaż o jaszczurach nie mówią).

    Nasuwa się nieodparcie pytanie o przyczynę takiego doboru materiału do przetłumaczenia. Czym się Szczypior kierował, suflując nam ten jakże odkrywczy monolog?

    • Czym się Metro kierował? – Mam na ten temat e-maile Metro, ale nie mogę publikować ich bez zgody autora.
      Czy jest tak, jak Pan pisze: „Zdaje się być [kanał /tekst] całkowicie koszerny. Sklasyfikowałbym ich twórczość jako klasyczny red herring – ogólnikowe lanie wody tudzież wyżywanie się w tematach niegroźnych dla judeokracji – i włożył do jednego worka z Ickiem Davidowym”? –

      — Metro wyraził (prywatnie) pewne wątpliwości. Osobiście nie zastanawiałem się nad tym. Nie dostrzegłem jakiegoś elementu, który prowadziłby Czytelnika w pole.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.