Co się dzieje w Rosji – 29.08.2016.

Komuno wróć!

Pisze bloger i tłumacz 1abezmetki:  Ostatnio mojej jawie i fantasmagoriom starego człowieka (nigdy jeszcze nie byłem tak stary jak dziś) towarzyszą myśli o nieznanym mi osobiście – bo niby skąd – Giennadiju Zjuganowie. Może to odjazd, skutek mozołu nad tłumaczeniem artykułu – tasiemca, na który ‚się narwałem’ ostatnio. Wyłonił się z niego obraz człowieka wiejskiego pochodzenia – ale w ostrogach (rodzice byli nauczycielami), nawykłego do musu ciężkiej pracy, wiernego przez całe życie – dobra krew – etosowi wysokich wartości – i przez to zasługującego na szacunek.

Znalezione obrazy dla zapytania rosja -mapy

Nie do końca wiem, czemu doszedłem do przekonania, że byłoby dobrze, gdyby w splocie losów tego człowieka-SIŁACZA, zjednoczonego z komunizmem i Rosją, doszło do ukoronowania jego drogi życiowej i politycznej w roli, która jak mi się wydaje, powinna być mu przypisana – ZBAWCY Rosji. Może jestem nawiedzony, chciałbym jednak dożyć takiego happy-endu (grzeje mnie cudza zasłużona pomyślność). Wydaje się, że Zjuganow; polityk, filozof, przywódca, pedagog i autor wielu publikacji, wychowawca komsomolców, esteta, sportowiec i pułkownik w jednej osobie – to człowiek dobrej praktyki, w prometejskiej służbie, człowiek, któremu można zaufać i powierzyć najwyższą godność i odpowiedzialność. Dobrze nadaję?

Wspomniałem o splocie życia Zjuganowa z Rosją. Dostrzegam paralelę. Zjuganow należy do odchodzącego już pokolenia ludzi ze „świata w zupełnie innym stylu”. Świata wartości, których ja sam – bęcwał, nie pojmowałem, w powojennej, nabuzowanej, choć siermiężnej, ale na szczęście, wystarczająco spóźnionej, pryszczatej młodości, żeby nie „zarobić w czapę”. To szansa na konkluzję MARATONU uczciwego i twórczego życia Zjuganowa w roli zbawcy Rosji. Rosja obecnie stoi „na miękkich nogach, jest groggy”, cokolwiek nie wmawiałaby nam propaganda kremlowska, i bez względu na to, jakiego kolejnego królika, nie wyciągnie z cylindra, prestidigitator z pokerową twarzą – gospodin Ławrow:



Wybór Zjuganowa – w mojej opinii – to szansa zapobieżenia katastrofie, niekontrolowanej zapaści w chaos, rozruchom, rzekom krwi i ostatecznej dezintegracji Rosji. Katastrofy nadciągającej wskutek zewnętrznej interwencji i wewnętrznej dywersji, składających się na postępującą dezintegrację społeczną i narodowościową. Kiedy ruszy lawina, będzie już za późno… Armia, policje jawne, tajne i obecnie już – trójpłciowe (postęp?), mogą – przez represyjność – jedynie zwiększyć ciśnienie polityczne i społeczne, gwarantując w rezultacie większą eksplozję.

W przypadku sukcesu wyborczego – Zjuganow – czego mu życzę (mimo niedostatku optymistycznych prognoz) – otrzyma szansę wejścia do historii jako zwrotniczy, na torze ku nowemu paradygmatowi człowieczeństwa, w wymiarze jednostkowym i zbiorowym oraz zaświadczenie, że inny, lepszy świat jest możliwy.
http://www.elefterian.com/files/mix_6/beda.jpg
Jeśli Putin jest człowiekiem inteligentnym (a jest nim bez wątpienia), to może (i zapewne powinien) zrozumieć, że Zjuganow może być także jego zbawcą-paputczikiem. Razem mogą stworzyć przejściowo (ze względu na wiek Zjuganowa i nie tylko, a także przypuszczalne zużycie Putina jako polityka), skuteczny tandem, który może przekierować Rosję na właściwe – LEWĄ MARSZ – tory „ku chwale narodu” i cywilizacji. Basta!

Tu uwidocznia się perspektywicznie bliska, potrzeba rotacji pokoleniowej i pomyślnej sukcesji władzy. To zaś rodzi pytanie: czy ćwierćwiecze moralnej implozji, tragicznie doświadczonej przez Rosjan, po rozwale Związku Radzieckiego, pozwoliło na wyhodowanie i wyłonienie wartościowych polityków (z wiedzą, kręgosłupem odpornym na korupcję i z wizją) zdolnych do sformułowania i realizacji, wartościowego i społecznie nośnego programu? – Spekulacje, czy to realne, bo to już przecież ludzie w innym formacie i z innym systemem (anty)wartości, nawet jeżeli jeszcze nie liberaści sensu stricte – pozostawiam Państwu. Tymczasem, zapraszam do lektury II części artykułu Giennadija Zjuganowa.

Znalezione obrazy dla zapytania giennadij ziuganow

Giennadij A. Zjuganow – przewodniczący KC KPFR, przywódca frakcji KPFR w Dumie Państwowej Federacji Rosyjskiej

Giennadij Zjuganow: Rosji trzeba jak powietrza przekonywującego zwycięstwa narodu – część II

Cena przetrwania

W środku lipca  Bank Rosji opublikował oficjalne komentarze na temat dynamiki cen artykułów konsumpcyjnych. Analitycy bankowi przyznają. że w czerwcu 2016 roku, obserwowano oczywisty wzrost inflacji, wynoszący, jedynie według danych oficjalnych, 7,5% w rocznym ujęciu w porównaniu z czerwcem 2015 r. A na początku sierpnia Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego opublikowało swoje dane, według których ceny produktów w Rosji wzrosły w okresie ostatnich dwu lat o jedną trzecią.

Według obliczeń ministerstwa wzrost cen produktów za omawiany okres okazał się półtora raza wyższy w stosunku do wzrostu poziomu inflacji – w całości. Ale takich danych oficjalna statystyka próbuje uniknąć, skupiając się jedynie na uśrednionych wskaźnikach inflacji, mierząc w ten sposób „średnią temperaturę w szpitalu”. Pozwala to faktycznie zatuszować fakt, że znacznie mniej drożeją produkty, które cieszą się najmniejszą popularnością wśród absolutnej większości obywateli. A ceny na towary pierwszej potrzeby, w pierwszej kolejności żywność, rosną znacznie szybciej. (Skąd my to znamy. Za Gomułki – pamiętam, bywało – drożało mięso. ale taniały lokomotywy szerokotorowe i statki pełnomorskie – przyp. tłum.).

W rezultacie poziom rzeczywistej inflacji dotykającej ludność jest daleko bardziej dotkliwy niż uśrednienia, udostępniane przez oficjalną statystykę. Przecież rzeczywistą inflację określa przede wszystkim wzrost cen na te towary, bez których nie można się obejść.

W związku z tym nie sposób nie zwrócić uwagi na lipcowy raport rządowego centrum analitycznego, poświęcony zatrudnieniu, dochodom i spożyciu indywidualnemu obywateli. Jego autorzy zwracają uwagę na to, że w środku 2016 roku udział produktów spożywczych w sprzedaży detalicznej po raz pierwszy przekroczył w Rosji udział produktów niejadalnych. Taki wskaźnik jest charakterystyczny tylko dla krajów słabo rozwiniętych, gdzie środki pieniężne większości obywateli są całkowicie pochłaniane wydatkami na żywność, na zapewnienie fizycznego przetrwania. Kraj, który w czasach radzieckich był w pierwszej trójce wiodących światowych mocarstw, dziś jest zmuszony pogodzić się z tym, że w sferze społecznej schodzi do poziomu biednych państw afrykańskich.

Znalezione obrazy dla zapytania rosjanie

ROSJANIE

Na tle nieustannego wzrostu cen na produkty pierwszej potrzeby i wzrostu taryf komunalnych obserwuje się praktycznie zamrożenie poziomu wynagrodzeń, a nawet u niektórych – ich obniżenie. Jednocześnie wiele osób  w związku z kryzysem traci pracę. Oficjalnie bezrobocie wzrasta w wolnym tempie. Ale większość ekspertów zgadza się, że wskaźniki bezrobocia ukrytego są wiele razy wyższe niż te oficjalne. Przecież w urzędach zatrudnienia rejestruje się jedynie zdecydowana mniejszość bezrobotnych. Analiza tego, co się dzieje, prowadzi do wniosku: od końca lat 1990-tych w Rosji nie było sytuacji, gdy realne dochody obywateli, ich wynagrodzenia i emerytury tak odstępowały od wzrostu cen jak dziś.

Jeśli w końcu ubiegłego roku Rosyjski Urząd Statystyczny (Росстат), kwalifikował do kategorii biednych, to znaczy tych, których miesięczne dochody były poniżej oficjalnie ustalonego minimum socjalnego, około 20 milionów Rosjan, to – według niedawno opublikowanych nowych danych – liczba takich biednych w kraju wynosi 22,7 mln – czyli 15,7% ludności. Innymi słowy, dla prawie 23 milionów Rosjan miesięczny dochód nie osiąga nawet 10000 rubli. Oficjalna statystyka „wstydliwie” nazywa to ubóstwem. Ale to nie bieda, a skrajna nędza. Nawet jeśli jest to dochód tylko na jednego człowieka, to już praktycznie nie zapewnia podstawowego fizycznego przetrwania. Już sama „komunałka” prawie pochłania ten „dochód”, a jak przetrwać mają ludzie z takimi nędznymi dochodami, którym przychodzi karmić i edukować dzieci?

Jeśli poważnie mówić o ubóstwie, to do biednych należy zaliczyć większość obywateli Rosji. Wystarczy przypomnieć, że na koniec 2015 roku średnia płaca w kraju wynosiła 21,5 tysiąca rubli i na tle wzrostu cen wartość ta nie zwiększa się. W konsekwencji, w tym roku zakupowa aktywność Rosjan osiągnęła historyczne minimum. Wielu ekspertów podkreśla, że we wspomnianym zakresie obserwuje się dziś bardziej opłakaną sytuację niż w latach 1990-tych.

Nawet absolutnie lojalna wobec władzy Izba Społeczna Federacji Rosyjskiej zaczęła bić na alarm z powodu narastającej perspektywy społecznej katastrofy, którą może wywołać masowe wynędznienie ludności. W czerwcu na ręce wicepremiera rządu Olgi Gołodiec (Голодец) z Izby Społecznej skierowano apel w sprawie zwolnienia obywateli, z dochodem miesięcznym poniżej oficjalnie ustalonego minimum egzystencji, od płacenia obowiązującego 13-procentowego podatku dochodowego. Autorzy listu, skierowanego do wicepremiera, podkreślają, że do Izby Społecznej stale zwracają się oburzeni Rosjanie, nie mogący pojąć, dlaczego rząd nie wykorzystuje dostępnych środków dla wsparcia ubogich. „I rzeczywiście, najuboższym ludziom nie da się wytłumaczyć, jak przeżyć miesiąc za 10187 rubli dla pracującej ludności i 7781 rubli dla emerytów i rencistów” – czytamy w liście.

Ale słuchać wezwań Izby Społecznej gabinet ministrów nie zamierza. Rząd nadal twierdzi, że można za takie pieniądze wyżyć. W lipcu ministerstwo pracy ogłosiło nowe dane o rzekomo „faktycznym egzystencjalnym minimum w Rosji”. Teraz, zdaniem ministerstwa, wynosi ono średnio 9956 rubli miesięcznie.

https://4.bp.blogspot.com/-hTFBMyW7SO4/VxYtVBxw5PI/AAAAAAAAAL8/zPSz2Hw2GAUtMOpDCjn2gv8e-qO9CSSYACLcB/s1600/1%25D1%2584%25D0%25BE%25D1%2582%25D0%25BE.jpg

Nie może nie oburzać jawny cynizm, z jakim urzędnicy państwowi zabierają się rozpatrzenia problemu rzeczywistych kosztów życia w dzisiejszych kryzysowych warunkach. Jak można uznać za wiarygodne egzystencjalne minimum w kwocie sięgającej 10000 rubli, jeśli po dokonaniu płatności komunalnych człowiekowi nie pozostaje już nic na jedzenie, lekarstwa i ubrania?

Jeszcze bardziej wymownie o cynizmie władzy w podejściu do spraw społecznych, świadczy oficjalnie ustanowione w Rosji minimum wynagrodzenia. Od 1 lipca bieżącego roku zostało ono podniesione o 324 rubli, wynosząc obecnie 7500 rubli. Czyli nie osiąga nawet wartości minimum socjalnego. Stanowi to bezpośrednie naruszenie Kodeksu Pracy Federacji Rosyjskiej, zgodnie z którym, płaca minimalna nie może być niższa, aniżeli ustanowione minimum egzystencji. Tak więc, działania rządu, kierowanego obecnie przez lidera „Jednej Rosji” i (rządu), składającego się głównie z funkcjonariuszy tej partii, są nie tylko niemoralne i antyspołeczne w stosunku do obywateli. Są one sprzeczne z obowiązującym prawem, są sprzeczne z Konstytucją.

W 2015 roku Ministerstwo Pracy obiecało, że do jesieni 2017 roku ustanowione minimalne wynagrodzenia zrównają się z oficjalnie ogłoszonym egzystencjalnym minimum. Ale rząd nie wykazał nawet skłonności na spełnienie tej obietnicy. Na początku lipca, ponownie odnosząc się do kwestii ustalenia minimalnego wynagrodzenia, premier Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że władze będą „dążyć” do tego, aby płaca minimalna zrównała się z minimum egzystencjalnym, przypuszczalnie jeszcze przed 2020 rokiem. Ale żadnych konkretyzacji na ten temat premier nie przedstawił – a gdyby nawet, to i tak spełnienia jakichkolwiek obietnic od obecnego rządu oczekiwać nie należy. Podobnie jak spełnienia innych obietnic dotyczących poprawy sytuacji w sferze socjalno-ekonomicznej, które lud słyszy codziennie od gabinetu i od ‚partii władzy”, liczącej na kolejne zwycięstwo w wyborach.

Obrabowane społeczeństwo

Z problemem masowego ubożenia obywateli najbardziej bezpośrednio wiąże się też inny skrajny problem współczesnej Rosji – ogromne rozwarstwienie społeczeństwa. Wielu ekspertów już wielokrotnie podkreślało, że taką majątkową przepaść między absolutną mniejszością bogatych i bezwzględną większością ludności, jaką obserwuje się w naszym kraju, charakteryzuje jedynie najbardziej zacofane państwa.

http://www.pravmir.ru/wp-content/uploads/2014/07/unnamed12-600x474.jpg

Jeszcze w 2013 roku Rosyjska Akademia Nauk opublikowała raport na ten temat, w którym stwierdzono, że stosunek między dochodami najbogatszych i dochodami najbiedniejszych obywateli Rosji wynosi 16 :1. Podczas gdy dla utrzymania stabilności społecznej, wskaźnik ten powinien być co najmniej o połowę niższy – 8 :1. Przy tym, nawet bez specjalnych obliczeń, nietrudno nie dostrzec, że rzeczywiste dochody rosyjskich bogaczy różnią się od dochodów rosyjskich biednych nie 16, a setki i tysiące razy. I zadomowiony w ostatnich latach kryzys tylko wzmacnia ten problem, mnożąc skalę rażącej niesprawiedliwości, zakorzenioną w Rosji, przez system oligarchicznego kapitalizmu.

Nawet wiceminister finansów Tatiana Nesterenko, przemawiając w końcu lipca w Regionie Władymirowskim na forum „Obszaru Znaczeń”, nie mogła się powstrzymać od słów potępienia wobec skali dysproporcji w społeczeństwie rosyjskim. Podkreśliła ona również, że przy takiej dekompozycji socjalnej, niemożliwy jest wzrost ekonomiczny. Ale podobne deklaracje funkcjonariuszy rządowych niczego, w istocie, nie zmieniają.

Mimo, że ludzie dramatycznie ubożeją, rząd kontynuuje demonstrację niezwykłego serwilizmu wobec najbogatszych – reprezentantów rosyjskiej oligarchii. Oligarchowie zaś, bez względu na kryzys, kwitną i powiększają olbrzymie zyski, dzięki poparciu ze strony władz. Przy tym, tucząc się na zasobach kraju, nie zamierzają inwestować w gospodarkę, pomagać Rosji wydostać się z przewlekłego kryzysu. Zbijając majątek w naszym kraju, wolą oni inwestować w dobrobyt zagranicznej gospodarki.

Jednym z ostatnich dowodów takich postaw jest oficjalne oświadczenie złożone 15 lipca przez Michaiła Friedmana, Hermana Hana i Aleksieja Kuzmicziewa, kierujących jedną z największych w kraju oligarchicznych struktur grupy „Alfa”. Stwierdzili oni dla agencji „Bloomberg”, że w ciągu trzech najbliższych lat zamierzają zainwestować 3 miliardy dolarów (około 200 miliardów rubli według dzisiejszego kursu) w amerykańskie firmy medyczne. „Nie możemy wszystkich aktywów trzymać wyłącznie w Rosji. To zbyt ryzykowne” – powiada Friedman.

Zdrowo myślący obywatele od dawna dostrzegają oczywisty cynizm i absolutnie kolonialną ideologię oligarchów, wykorzystujących nasz kraj jako bazę surowcową, skąd pompują kapitały za granicę. Taka „polityka inwestycyjna” rosyjskiego oligarchatu, za którą kryje się rzeczywista grabież kraju, powoduje nieuniknione pytania do rosyjskiej władzy i po raz kolejny skłania do zastanowienia się nad jej polityką.

W warunkach kryzysu ta władza podejmuje decyzję o rezygnacji z waloryzacji emerytur i rent zgodnie ze wskaźnikami inflacji. To właśnie ta władza, poważnie rozważa podniesienie wieku emerytalnego. To ona cynicznie uważa za właściwe wprowadzanie minimalnego wynagrodzenia, w wymiarze niższym od – i bez tego nędznej – oficjalnej płacy. Ale przy tym „Jedyna Rosja” nawet nie myśli wpływać na zachowanie oligarchów-miliarderów, bezpośrednio sprzeczne z interesami absolutnej większości obywateli. Nie chce zmusić, wypasionych na rosyjskich zasobach, do użycia kapitałów w interesie kraju.

Taka jest anty-socjalna istota obecnego systemu, i tak pozostanie, dopóki się systemu nie zmieni. Jest to możliwe tylko pod warunkiem dojścia do władzy zwolenników państwa pro-społecznego, gotowych działać w interesie narodu, a nie w interesie oligarchii. Na tym polega fundamentalna orientacja komunistów. Na tym polega główna różnica pomiędzy naszym programem a programem „Jedynej Rosji” i innych pro-rządowych partii, z którymi będziemy rywalizować w wyborach.

Kronika ubożenia

Ludzie coraz wyraźniej zdają sobie sprawę, do czego doprowadziła kraj polityka przeciwników KPFR. Zdecydowana większość obywateli już nie ma wątpliwości: Rosję ogarnął głęboki kryzys. A próby władz, aby przekonać ludzi, że w kraju wszystko idzie w dobrym kierunku, już nie są traktowane poważnie. Zgodnie z majowym sondażem Fundacji „Opinia Publiczna”, 79% respondentów jest przekonanych, że kraj przeżywa prawdziwy kryzys gospodarczy. Przy tym tylko 16% ankietowanych wierzy, że w ciągu najbliższego roku on osłabnie.

Wyniki ostatnich badań, przeprowadzonych przez największe służby socjologiczne kraju, mówią o postępującym pogorszeniu sytuacji bytowej obywateli Rosji. Oto główne wyniki sondażu ВЦИОМ (Ogólnorosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej), opublikowane pod koniec czerwca:

—  42% rosyjskich rodzin twierdzi, że ich sytuacja finansowa w ciągu ostatniego roku wyraźnie się pogorszyła.

—  40% badanych deklaruje, że boryka się z problemami na rynku pracy. Czyli z bezrobociem, z zmniejszeniem wynagrodzenia lub z opóźnieniem jej wypłaty.

—  Spadek płac dotknął 22% ankietowanych, a opóźnienia wypłaty zarobku doświadczyło — 19%.

—  38% skarży się, że brakuje im pieniędzy na zakup niezbędnych leków.

—  13% jest zmuszonych z powodu braku środków w ogóle zrezygnować z zakupu leków, zalecanych przez lekarzy.

—  24% zostało zmuszonych do opóźnienia płatności za usługi komunalne, ponieważ w przypadku terminowej spłaty należności komunalnych, po prostu nie byłoby w stanie  wyżywić siebie i swoich dzieci.

—  Szczególnie poważnych trudności doświadczają rodziny z dziećmi. Około 45% rodzin z jednym dzieckiem i 55% – z dwojgiem i więcej dzieci, nie udało się w ciągu ostatnich trzech miesięcy zaspokoić obowiązkowych kosztów. Najczęściej – rodziny z jednym dzieckiem nie zapłaciły za usługi komunalne (59%) i nie wykupiły leków, przepisanych przez lekarza (35%). Wśród rodzin, z dwojgiem i więcej dzieci, nie mogło sobie poradzić z wydatkami odpowiednio 71% i 28%.

Problemy społeczne i niezadowolenie społeczne pociągają za sobą wzrost napięć politycznych w społeczeństwie. Świadczą o tym wyniki innego sondażu, przeprowadzonego przez Centrum Lewada. One również zostały upublicznione pod koniec czerwca. Oto jakie wnioski można wyciągnąć z tego badania:

—  Socjologowie podkreślają wzrost napięcia między bogatymi i biednymi Rosjanami i wskazują rozwarstwienie dochodów jako główny problem społeczny kraju.

—  Silne napięcie w stosunkach między bogatymi i biednymi odczuwa 76% badanych, a 82% twierdzi, że istniejące różnice, w przyszłości, mogą stać się przyczyną wzrostu konfliktów społecznych w Rosji.

To wymowne świadectwo, że sytuacja Rosjan staje się coraz bardziej opłakana, a często wręcz katastrofalna. To nie tylko dowód ubożenia ludzi. To dowód upadku i ostatecznej degradacji obecnego systemu społeczno-ekonomicznego.

Nawet Rosyjska Akademia Gospodarki Narodowej i Służby Państwowej przy prezydencie, w lipcu opublikowała studium socjologiczne, w którym czytamy: „Większość Rosjan w ciągu ostatnich 20 lat żyje w stanie przewlekłego emocjonalnego i społecznego stresu”. Jednak jest oczywiste, że w takim stanie duża część społeczeństwa znajduje się od czasów upadku socjalistycznego systemu i państwa socjalnego – przez co najmniej ćwierć wieku istnienia w Rosji systemu kryminalnego kapitalizmu. Oto prawdziwe owoce zejścia z socjalistycznej drogi rozwoju, zgotowane ludziom przez destrukcyjnych reformatorów . Jeszcze gorsze owoce przygotowują obywatelom, wzywając ich by ponownie głosowali w wrześniu na ”partię władzy”.

Analizując to, co mówią obywatele o swoim położeniu materialnym, nie sposób nie zadać pytania: czy to możliwe, że w zbliżających się wyborach byliby zdolni ponownie głosować za władzą, polityką, która przyniosła im takie problemy i wyzwania? – To przecież w rzeczywistości oznaczałoby, że oni mogliby głosować na swoje dalsze zubożenie. Za to, że oni sami, ich dzieci i rodzice, ich znajomi i bliscy będą znowu i znowu znosić trudy, niedożywienie, rezygnować z niezbędnych leków. Czy są gotowi dalej płacić najwyższą cenę za utrzymanie systemu złodziejskiego kapitalizmu, który nie wróży im nic dobrego?!

Władza demaskuje system

O prawdziwym zasięgu kryzysu w kraju świadczy i to, że nawet niektórzy przedstawiciele władzy ostatnio charakteryzują sytuację jako katastrofalną.

Obecność w kraju rażących problemów społeczno-ekonomicznych otwarcie przyznał w swoim majowym wywiadzie dla agencji TASS doradca prezydenta Rosji  Andriej Biełousow. Przypomniał on, że w ciągu ostatnich dwóch lat w Rosji, liczba ubogich wzrosła o 5 milionów, to jest tych, których miesięczne dochody stoją poniżej oficjalnie ustalonego minimum socjalnego. Przy tym Biełousow otwarcie stwierdził, że „obecny model gospodarki uległ całkowitemu wyczerpaniu”. W ten sposób asystent szefa państwa faktycznie potwierdził to, na co stale nalega partia komunistyczna: istniejący system społeczno-ekonomiczny udowodnił swoją pełną upadłość, a sytuacja wręcz woła o pilną i zasadniczą zmianę.

A wspomniana już wiceminister finansów Tatiana Nesterenko na niedawnym forum „Obszar Znaczeń” uznała, że resztki społecznej stabilności w kraju są zachowane w warunkach kryzysu wyłącznie poprzez fundusze rezerwowe, które na pewno zostaną wyczerpane już w przyszłym roku. Nie ma żadnych przesłanek do realnego rozwoju gospodarczego, przy tym nie obserwuje się żadnych poważnych prób zmiany wyczerpującego się modelu społeczno-gospodarczego. Zastępca ministra jest przekonana, że dziś kraj nie tylko znajduje się daleko od wyjścia z kryzysu, ale „położony jest w centrum gospodarczego sztormu”. Nesterenko konkluduje: „Jeśli nic się nie zmieni, to do końca przyszłego roku, nie będzie ani rezerw, ani możliwości zapłaty wynagrodzeń”.



Innymi słowy, chodzi o to, że władza musi pilnie szukać rozwiązań, które pozwolą uratować kraj od upadku i uniknąć społecznego wybuchu na wielką skalę. Jednak u tej władzy, faktycznie utożsamiającej się z klanem oligarchów, brak woli politycznej do zmian prowadzonego kursu. W pełni potwierdzają to plany „optymalizacji” gospodarki i budżetu federalnego, które rada ministrów przedstawia w przededniu zbliżających się wyborów. Te plany władza z pewnością zrealizuje, jeśli osiągnie w tych wyborach kolejne „zwycięstwo”. Można z przekonaniem powiedzieć: to plany dalszego nasilenia kryzysu, dalszego zniszczenia kraju.

————————–
https://kprf.ru/party-live/cknews/157797.html

Пресс-служба ЦК КПРФ, 2016-08-16

Зюганов Геннадий Андреевич
Председатель ЦК КПРФ, руководитель фракции КПРФ в Госдуме ФС РФ

Геннадий Зюганов: „России нужна как воздух убедительная победа народа”

Także w:
http://gazeta-pravda.ru/archive/issue/89-30440-16-17-avgusta-2016-goda/rossii-nuzhna-kak-vozdukh-ubeditelnaya-pobeda-naroda/

№89 (30440) 16—17 августа 2016 года

—————————

Przetłumaczył z rosyjskiego i opracował: 1abezmetki
Przedruki dozwolone. Wyjątek – Neon24.
Bojkotuj Neon24!

The Saker: Jak będzie wyglądała wojna pomiędzy Rosją i USA – 28.08.2016.

Często słyszę to pytanie. Bardzo często słyszę całkowicie cudaczne odpowiedzi, zwykle wynikające z głębokiej ignorancji. Zajmowałem się tym zagadnieniem i osoby zainteresowane mogą zaglądnąć do poniższych artykułów:

— Remembering the important lessons of the Cold War
— Making sense of Obama’s billion dollar hammer
— Why the US-Russian nuclear balance is as solid as ever
— Short reminder about US and Russian nuclear weapons
— Thinking the unthinkable
— The Russia-U.S. Conventional Military Balance

Powtarzanie tego wszystkiego nie ma wielkiego sensu, więc poniżej przedstawiam problem z nieco odmiennego punktu widzenia, ale osobom zainteresowanym rekomenduję lekturę powyższych artykułów napisanych w 2014-15 roku, które ciągle zachowują aktualność. Poniżej chciałem obalić popularne mity o nowoczesnej wojnie jako takiej. Mam nadzieję, że w ten sposób pomogę wam zdobyć narzędzia do przebicia się przez propagandę, którą massmedia przedstawiają nam jako profesjonalne raporty czy analizy.

Znalezione obrazy dla zapytania nato - rosja

Mit pierwszy: Stany Zjednoczone posiadają olbrzymią przewagę w broni konwencjonalnej nad Rosją

Wszystko zależy od tego, jak rozumieć „przewagę”. Armia amerykańska jest dużo większa od rosyjskiej, to prawda. W przeciwieństwie do rosyjskiej, jest ona rozproszona na całym globie. W wojnie liczy się nie całkowity rozmiar sił zbrojnych, tylko ile zdolnego do walki wojska można umieścić w teatrze działań militarnych (strefie konfliktu). Przykładowo, jeśli w strefie konfliktu znajdują się dwa lotniska, każde zdolne do obsługi 100 samolotów, to 1000 samolotów nie będzie specjalnie przydatne.

Można usłyszeć zdanie: „Cywile koncentrują się na sile ognia, a wojskowi na logistyce”. – To prawda. Współczesne wojsko wymaga olbrzymiego wsparcia logistycznego, co wyraża się w ilości wyposażenia i personelu koniecznego dla zapewnienia działania każdego czołgu, samolotu czy jednostki artylerii. Mówiąc prosto – jeśli czołg nie ma paliwa czy części zamiennych, to przestaje pracować. Nie ma więc sensu porównanie 13.000 amerykańskich samolotów do 3.000 rosyjskich. To może być prawdą, ale jest bez znaczenia.

Znaczenie ma tylko, ile samolotów USA czy NATO mogą zaangażować w chwili rozpoczęcia walki i jaka będzie ich misja. Izraelczycy mają długą historię niszczenia arabskiego lotnictwa na ziemi, zanim samoloty zdążyły wzbić się w powietrze, ataków z zaskoczenia, które są najlepszym sposobem podważenia liczebnej przewagi przeciwnika. W rzeczywistości Stany Zjednoczone potrzebują wielu miesięcy, aby zebrać w zachodniej Europie siły równoważne rosyjskim. Oczywiście Rosjanie nie będą się temu przyglądać bezczynnie (to był największy błąd Saddama Husajna).

Mit drugi: atakujący potrzebuje przewagi sił 3:1 albo nawet 4:1 nad obrońcą

To jest dogmat szczególnie na poziomie taktycznym. Generalna reguła mówi, że będąc w obronie tylko z tego tytułu masz przewagę 3:1, co oznacza, że atakując jeden batalion musisz mieć co najmniej trzy bataliony, aby mieć nadzieję na zwycięstwo. Jednakże na poziomie operacyjnym, a szczególnie strategicznym jest to zupełny fałsz. Dlaczego? – Bo będąc w obronie ponosisz tego negatywne konsekwencje, to atakujący decyduje o tym, gdzie, kiedy i jak zaatakować. Dla zainteresowanych tematem rekomenduję książkę: “Surprise Attack: Lessons for Defense Planning”  Richarda Bettsa, która choć wydana dość dawno (1982), skoncentrowana na zimnej wojnie, przedstawia bardzo dogłębne rozważania na temat ryzyk i korzyści związanych z atakiem z zaskoczenia. To fascynujący temat, ale nie czas na jego rozważanie, tylko wspomnę, że udany atak z zaskoczenia niemalże likwiduje przewagę sił strony atakowanej.

Tylko przykład: wyobraźmy sobie linię frontu 50 km, w której każde 5 km jest bronione przez jedną dywizję. Każda strona ma więc 10 dywizji, każda dywizja odpowiedzialna za obronę 5 km. Zgodnie z żelazną zasadą, przedstawioną wyżej, strona A musi mieć 30 dywizji, aby przełamać obronę 10 dywizji, prawda? – Nie! Strona A może skoncentrować 5 dywizji na odcinku 10 km, a pozostałe 5 w obronie. Na tym odcinku 10 km, gdzie nastąpi atak, strona A ma przewagę 5 dywizji nad 2 dywizjami strony B, podczas gdy na reszcie frontu to strona B ma przewagę 8 dywizji nad 5 dywizjami strony atakującej A. Strona B nie ma przewagi 3:1 dla przełamania obrony A (faktycznie jest to 8:5). Strona B przesunie więcej dywizji do obrony wąskiego odcinka 10 km frontu, ale oznacza to mniej sił dla obrony pozostałej linii frontu. Stąd można stawiać założenia: kontratak B zamiast obrony, A może przeprowadzić pozorowany atak w jednym miejscu i faktycznie zaatakować w innym, A może wysłać jeden batalion dla wykreowania chaosu w głębokiej obronie B, itp. Chodzi o to że reguła stosunku sił 3:1 ma tylko znaczenie taktyczne i w rzeczywistej wojnie takie reguły się nie sprawdzają, potrzebne są o wiele bardziej zaawansowane obliczenia, uwzględniające przewagę osiągniętą z ataku z zaskoczenia.

Znalezione obrazy dla zapytania uzbrojenie usa

Mit trzeci: zaawansowana technologia zawsze wygrywa

To niezwykle fałszywe założenie, a jest to święty mit i dogmat wśród cywilów, zwłaszcza w Ameryce. W rzeczywistym świecie zaawansowana technologicznie broń, choć cenna, ma też wady, z których pierwszą jest wysoki koszt. [Na marginesie: kiedy studiowałem strategie wojskowe w późnych latach 90-tych, jeden z moich nauczycieli (z amerykańskiego lotnictwa) przedstawił nam wykres rosnącego kosztu jednego amerykańskiego myśliwca od lat 50-tych do 90-tych. Następnie dokonał projekcji tego trendu na przyszłość i zażartował, że około 2020 roku Stany Zjednoczone będą miały pieniądze na nabycie tylko jednego, bardzo, bardzo drogiego myśliwca. To oczywiście był żart, ale miał głęboką treść: galopujące koszty skutkują nieziemsko drogimi systemami uzbrojenia, które mogą być produkowane w krótkich seriach, a zaangażowanie ich w walce jest ryzykowne].

Zaawansowane technologie są bardzo wrażliwe na niekorzystne warunki, wymagają kompleksowej obsługi, logistyki serwisowej itp. Nie ma sensu posiadanie najlepszego czołgu na ziemi, jeśli większość czasu spędza on w warsztacie naprawczym. Ponadto jednym z problemów zaawansowanej technologicznie broni jest fakt, iż jej złożoność pozwala na atak z wielu różnych stron. Na przykład uzbrojony dron może być unieszkodliwiony w jeden z następujących sposobów:

1. zestrzelenie na niebie (aktywna obrona)
2. oślepienie lub zdezaktywowanie kamer /czujników w inny sposób (aktywna obrona)
3. zagłuszanie komunikacji z operatorem (aktywna obrona)
4. zagłuszanie czy unieszkodliwianie systemu nawigacyjnego (aktywna obrona)
5. kamuflaż /oszustwo (pasywna obrona)
6. kreacja fałszywych celów (pasywna obrona)
7. ochrona celów na przykład poprzez zakopanie ich w gruncie (pasywna obrona)
8. pozostawanie mobilnym lub zdecentralizowanym czy rozproszonym (pasywna obrona).

Istnieje wiele dostępnych sposobów, wszystko zależy od aktualnego zagrożenia. Kluczowe znaczenie ma ponownie koszt i praktycznie ograniczenia: jaki jest koszt opracowania, budowy i wdrożenia zaawansowanych broni w relacji do potencjalnych kontr-posunięć. Poza tym historia ciągle dowodzi, że siła woli, zaangażowanie żołnierzy jest o wiele ważniejsza od technologii. Spójrzcie na poniżającą klęskę zadaną przez Hezbollah wartemu miliardy dolarów wojsku Izraela w 2006 roku. Izraelczycy użyli całego swojego lotnictwa, sporej części marynarki wojennej, dużą część potężnej artylerii, najnowsze czołgi i ponieśli straszną klęskę z rąk prawdopodobnie mniej niż 2000 bojowników Partii Boga, a nie były to najlepsze oddziały w dyspozycji Hezbollah (najlepsze Hezbollah trzymał na północ od rzeki Litanii).

Podobnie atak NATO na Serbów w Kosowie przejdzie do historii jako jedna z najbardziej spektakularnych porażek potężnego sojuszu wojskowego, wyposażonego w zaawansowane systemy broni, z rąk małego kraju wyposażonego w przestarzałe uzbrojenie. [Na marginesie: w obydwu wojnach anglo-syjonistom uratowała twarz machina propagandowa, która ukryła rozmiary ich porażki. Informacje ciągle są dostępne, wystarczy poszukać].

Mit czwarty: wojny wygrywają duże budżety wojenne

To także mit – jest on podtrzymywany zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Jak często słyszeliście coś w rodzaju ‚bombowiec B-2 za miliard dolarów’
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/47/B-2_Spirit_original.jpg
lub ‚lotniskowiec kasy Nimitz za 6 miliardów dolarów’:

http://www.military-today.com/navy/nimitz_class.jpg

Założenie stojące za takimi przekazami mówi, że samolot B-2 czy statek Nimitz, które kosztują tyle pieniędzy, muszą być naprawdę groźne. Naprawdę? – Spójrzmy na 300-milionowy F-22A “Raptor”
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c3/F-22_Raptor_-_100702-F-4815G-217.jpg
I spójrzcie na sekcję ‚zastosowanie’ w Wikipedii:
https://en.wikipedia.org/wiki/Lockheed_Martin_F-22_Raptor#Deployments
Co my tu mamy? – Unieszkodliwienie kilku rosyjskich czołgów T-95 (data wprowadzenia do służby: 1956) i irańskiego F-4 Phantom (data wprowadzenia: 1960). Cała kariera to kilka nalotów bombowych w Syrii i przeróżne zadania w dziedzinie pijaru. To wszystko! Na papierze F-22A jest wspaniałym samolotem i pewnie jest świetny pod pewnymi względami, ale w realnym świecie F-22A był użyty w zastosowaniach, w których F-16, F-15 czy F-18 byłyby tańsze, a nawet lepsze (F-22A to kiepski bombowiec, pewnie dlatego że nie był zaprojektowany do tego celu).

Od razu słyszę kontrargument: F-22A został zaprojektowany do wojny ze Związkiem Radzieckim i gdyby ta wojna wybuchła, to świetnie by się spisał. Możliwe, tylko że zbudowano poniżej 200 egzemplarzy. Tylko że dla zachowania niskiej wykrywalności przez radary samolot dźwiga mało uzbrojenia. Tylko że Sowieci zainstalowali systemy wykrywania, działające w podczerwieni na swoich niespecjalnie zaawansowanych MiGach-29 i SU-27. Tylko że Sowieci zbudowali już nowe radary i obecnie F-22A są bezużyteczne, wykrywane przez nowe rosyjskie radary. To wszystko nie neguje twierdzenia, że F-22A jest nadzwyczajnym osiągnięciem technologicznym i bardzo drogim myśliwcem. Tylko że nie zrobiłoby to wielkiej różnicy w rzeczywistej wojnie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim.

Mit piąty: wielkie sojusze militarne wygrywają wojny

To jeszcze jeden mit propagowany na Zachodzie: sojusze wygrywają wojny. Typowym przykładem jest oczywiście II wojna światowa: w teorii Niemcy, Włochy i Japonia tworzyły ‚Oś’, a 24 państwa (w tym Mongolia i Meksyk) to ‚Sprzymierzeni’. Jak wiemy, ci ostatni pokonali Oś. To oczywiście nonsens. W rzeczywistości siły Hitlera obejmowały 2 miliony Europejczyków z 15 państw, było to 59 dywizji, 23 brygady, pewna liczba oddzielnych regimentów i batalionów (…).

Ponadto  Armia Czerwona jest odpowiedzialna za co najmniej 80% niemieckich strat w ludziach i sprzęcie podczas wojny. Wszyscy pozostali, włączając w to Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię są odpowiedzialni za pozostałe 20% lub mniej niemieckich strat i dołączyli do wojny, kiedy Hitler był już pokonany.  Niektórzy mogą chcieć wspomnieć o partyzantach walczących z nazistami, niekiedy heroicznie. Nie ujmując ich wkładowi zaznaczam, że nigdzie w Europie partyzanci nie pokonali jednej dywizji wermachtu czy SS (10-15 tys żołnierzy). Dla porównania w Stalingradzie Niemcy stracili 400 tys. żołnierzy, Rumuni 200 tys, Włosi 130 tys, a Węgrzy 120 tys z całkowitych strat 850 tys. W Bitwie na Łuku Kurskim Armia Czerwona pokonała 50 niemieckich dywizji liczących 900 tys żołnierzy.

[Na marginesie: ruchy oporu zwykle były zaangażowane w sabotaż, dywersję i ataki na szczególnie ważne cele, nigdy nie miały atakować regularnych wojsk, nawet jednej kompanii (~120 żołnierzy). Niemieckie siły w Związku Radzieckim były zorganizowane w grupy armii (Heeresgruppe), każda z nich składała się z 4-5 armii (każda ~150 tysięcy żołnierzy). Za pomocą tych liczb chce pokazać rozmiary walk na froncie wschodnim, który był inny od jakiegokolwiek zamieszania, spowodowanego przez ruchy oporu, ale również inny od jakiegokolwiek teatru militarnego II wojny światowej, przynajmniej na lądzie, bo wojna morska na Pacyfiku również była rozgrywana w olbrzymiej skali].

Historia dowodzi, że zjednoczona siła militarna pod jednym dowództwem zwykle sprawuje się lepiej niż wielkie sojusze. Ujmując to inaczej: kiedy formują się wielkie sojusze, zwykle znajduje się jeden wódz, który ma władzę i się liczy, a pozostali są na uboczu (oczywiście pojedynczy żołnierz zaatakowany, okaleczony czy zabity tak tego nie widzi, ale taki jest większy obraz).

Jeśli mowa o NATO, to realistycznie mówiąc, nie ma NATO poza Stanami Zjednoczonymi. USA to jedyny kraj NATO, który się liczy. Nie tylko jeśli chodzi o liczbę żołnierzy czy siłę ognia, ale również w kwestii wywiadu, mobilności, logistyki etc. Każdy amerykański dowódca świetnie to rozumie, choć będzie bardzo grzeczny i uprzejmy w Mons czy podczas przyjęć w Brukseli. Jeśli nadadzą sygnał do boju z Rosjanami Amerykanie będą polegać tylko na sobie i będą szczęśliwi, jeśli cała reszta NATO po prostu niezwłocznie się wycofa ze strefy walki.

Mit szósty: szyk ofensywny daje wielką przewagę

Każdego dnia słyszymy o rosyjskich skargach na NATO, przemieszczające siły w kierunku rosyjskiej granicy, na tysiące żołnierzy rozmieszczanych w krajach bałtyckich i w Polsce, na rakiety anty-balistyczne w Rumunii i na amerykańskie okręty wojenne, opływające rosyjskie granice na Bałtyku i Morzu Czarnym. To wszystko godna ubolewania prawda. Fałszywe jest tylko przedstawianie tego przez Rosjan jako rzeczywistego zagrożenia militarnego.

Prawda jest taka, że z czysto wojskowego punktu widzenia rozmieszczanie amerykańskich sił w krajach bałtyckich czy wysyłanie okrętów wojennych na Morze Czarne to fatalne pomysły, dlatego że trzech państw bałtyckich nie można obronić, a Morze Czarne z praktycznego punktu widzenia jest rosyjskim jeziorem, gdzie można wykryć i zniszczyć każdy okręt w czasie krótszym niż pół godziny. Amerykanie to doskonale wiedzą i jeśliby chcieli zaatakować Rosję to zrobiliby to nie z takiego statku, ale za pomocą rakiet długiego zasięgu. [Na marginesie: pomysł, że Rosja chciałaby zaatakować któreś z państw bałtyckich czy zatopić amerykański okręt wojenny jest absurdalny i wcale tego nie sugeruję. Kiedy analizuje się zagadnienie z czysto wojskowego punktu widzenia rozważa się zdolności techniczne, a nie intencje.]

Zasięg współczesnych broni jest taki, że w przypadku wojny w Europie nie będzie “frontu” i “zaplecza”, ale krótsza odległość od wroga ułatwia wykrycie i naraża na atak większego asortymentu broni. Mówiąc prosto, im bliżej jesteś do rosyjskich wyrzutni rakietowych, instalacji walki elektronicznej, personelu zwiadowczego, tym bardziej powinieneś się martwić. Nie będę szedł tak daleko, aby twierdzić, że ofensywny szyk nie daje żadnych korzyści. Daje: twoje rakiety dolecą dalej, czas lotu do celu jest krótszy, samoloty potrzebują mniej paliwa do dotarcia do celu, itp. Za te korzyści trzeba zapłacić. Na dzisiaj amerykańskie siły rozmieszczone przy rosyjskich granicach są namierzone, ich cel jest polityczny, chodzi o zademonstrowanie zaangażowania. Nie stanowią one dla Rosji rzeczywistego niebezpieczeństwa.

Znalezione obrazy dla zapytania wojsko usa w polsce

Konwój wojsk USA w Polsce

Mit siódmy. Stany Zjednoczone i NATO ochraniają kraje wschodniej Europy

Na papierze i w oficjalnej propagandzie NATO, cała Europa i Stany Zjednoczone są gotowe, jeśli zajdzie taka potrzeba, rozpocząć III wojnę światową dla obrony Estonii przed rewanżystowskimi ruskimi hordami. W świetle tego jak malutkie kraje bałtyckie i Polska permanentnie ‚szczekają’ na Rosję i angażują się w niekończące aroganckie prowokacje, ludzie we wschodniej Europie pewnie w to wierzą. Wierzą, że są częścią NATO, częścią Unii Europejskiej, cywilizowanego Zachodu a ich anglo-syjonistyczni partnerzy ochronią ich przed tymi strasznymi Ruskimi. Jeśli w to wierzą, to dowodzą tym samym, jakimi są głupcami.

Pisałem już, że poza Stanami Zjednoczonymi nie ma żadnych realnych sił NATO i wszyscy amerykańscy liderzy to wiedzą. I mają rację. Pozaamerykańskie siły NATO to żart. Czym, jak myślicie, są belgijskie czy polskie wojska? – Dokładnie tak! Są tylko kpiną i wygodnym celem ataku. A co ze wspaniałymi i niezwyciężonymi Portugalczykami czy Słoweńcami? – To samo. Pozaamerykańskie siły NATO to jedynie listek figowy, mający przykryć smutną prawdę, że Europa jest tylko amerykańską kolonią, niektóre listki figowe są większe a inne mniejsze, ale to wszystko. Największe listki figowe (Niemcy i Francja) to ciągle to samo, jednorazowe przybory na usługach prawdziwych panów Imperium. Jeśli w Europie wybuchnie prawdziwa wojna, to wszystkie te nadmuchane państewka dostaną rozkaz: wypier**lać i zrobić miejsce dla prawdziwych mężczyzn. Zarówno Amerykanie, jak i Rosjanie to doskonale wiedzą, ale nie przyznają tego publiczne ze względu na politykę.

Muszę przyznać, że nie potrafię tego udowodnić. Wszystko, co mogę, to zaoferować osobiste świadectwo. Kiedy siedziałem nad pracą magisterską w dziedzinie studiów strategicznych w Waszyngtonie, miałem okazję spędzić dużo czasu z amerykańskimi oficerami z Kawalerii Powietrznej, rozmieszczonej w Fulda Gap [pomiędzy Hesją a Turyngią, Frankfurt - Erfurt], podporządkowanymi Szefowi Operacji Powietrznych. Sądzę, że byli patriotami i wspaniałymi oficerami. Byli zdolni do rozróżnienia pomiędzy politycznymi bzdurami (jak pomysł wysłania lotniskowców do uderzenia na Półwysep Kola) od rzeczywistych kroków o znaczeniu militarnym. Jeden oficer z Pentagonu powiedział to bardzo jasno w klasie: „Żaden amerykański prezydent nigdy nie poświęci Chicago, aby chronić Monachium”. Innymi słowy, Ameryka będzie walczyć z Sowietami w obronie Europy, ale Ameryka nigdy nie doprowadzi do takiej eskalacji tej walki, aby sowieckie rakiety mogły zagrozić amerykańskiemu terytorium.

Oczywistym mankamentem tego rozumowania jest założenie, że eskalacja wojny może być planowana i kontrolowana. Eskalacja jest faktycznie planowana w wielu rządowych biurach, agencjach i departamentach, ale wszystkie opracowane modele wskazują, że bardzo trudno ją kontrolować. Jeśli chodzi o deeskalację, to nie znam żadnych modeli ją opisujących (moje doświadczenie jest dość stare, pochodzi z lat 90-tych, może coś się od tego czasu zmieniło?). Pamiętajcie, że Stany Zjednoczone i Rosja w swoich doktrynach militarnych przewidują użycie broni nuklearnej, aby zapobiec porażce w wojnie konwencjonalnej. Więc jeśli przyjmiemy, że Stany Zjednoczone nie wywołają wojny nuklearnej w celu obrony, na przykład Polski, to oznacza to również, że Stany Zjednoczone nie będą ryzykowały obrony Polski w wojnie konwencjonalnej, a przynajmniej nie będą chciały bronić jej przesadnie gorliwie.

Ponownie –  pomysł, że Rosja zechce zaatakować kogokolwiek w Europie jest głupi – żaden rosyjski przywódca nigdy nie rozważałby tak kretyńskiego, bezużytecznego i samobójczego planu, chociażby dlatego że Rosja nie potrzebuje więcej terytorium.  Jeśli Putin powiedział Poroszenko, że nie chce Donbasu
https://themoscowtimes.com/articles/putin-refused-poroshenkos-offer-to-take-donbass-forbes-45478
to jak prawdopodobne są rosyjskie sny o okupacji Litwy czy Rumunii? Proszę o przedstawienie jednego racjonalnego powodu, dla którego Rosja miałaby zaatakować jakiś kraj na Zachodzie (czy gdziekolwiek), nawet jeśli ten kraj nie miałby wojska i nie był częścią żadnego sojuszu wojskowego. W rzeczy samej Rosja mogła łatwo zająć Gruzję w wojnie 08/08/08, ale tego nie zrobiła. A kiedy ostatnio słyszeliście o Mongolii czy Kazachstanie, obawiających się rosyjskiej czy chińskiej inwazji?

Prawda jest taka, że ta cała gestykulacja i krzykliwe deklaracje o obronie Europy przed ‚rosyjskim zagrożeniem’ to wymysł. Nie ma żadnego rosyjskiego zagrożenia, a Stany Zjednoczone nigdy nie zaangażują się w wojnę nuklearną w obronie Kiszyniowa czy nawet Sztokholmu.

Podsumowanie

Jeśli wszystko powyżej to tylko mity bez związku z rzeczywistością, to dlaczego zachodnie media są pełne tych bzdur? – Przede wszystkim widzę dwa powody: dziennikarze się na tym nie znają, wolą przekazywać dalej do publiczności zgrabnie opakowaną propagandę zamiast podjęcia wysiłku zrozumienia zagadnienia. Jeśli chodzi o gadające głowy z telewizora to przeróżni generałowie wypowiadający się w CNN jako ‚eksperci’, to zwyczajni propagandyści. Prawdziwi profesjonaliści pracują w różnych agencjach rządowych i nie mają czasu na występy na żywo w telewizji w sprawie ‚rosyjskiego zagrożenia’.

Ale prawdziwym powodem tej nonsensownej propagandy jest to, że anglo-syjonistyczni propagandyści w ten sposób ukrywają prawdziwy powód realnego konfliktu pomiędzy Rosją i Stanami Zjednoczonymi w sprawie Europy: polityczną walkę o przyszłość Europy. Rosja nie ma zamiaru atakować nikogo, ale ma swój interes w zmianie statusu Europy z obecnego protektoratu czy kolonii Stanów Zjednoczonych. Rosjanie rozumieją, że choć współczesne europejskie elity są maniakalnie rusofobiczne, to większość Europejczyków (z możliwymi wyjątkami w państwach bałtyckich i w Polsce) już nie. W tym sensie ostatnie wyniki Eurowizji, gdzie głosy publiczności zostały zastąpione tak zwanymi ekspertami, są bardzo symboliczne.

Pierwszy sekretarz generalny NATO bardzo otwarcie przedstawił cel sojuszu: „Trzymać Rosjan na zewnątrz, Amerykanów w środku, a Niemców na klęczkach”. Rosjanie chcą całkiem odwrotnie: Rosjan w środku (ekonomicznie, nie militarnie), Amerykanów na zewnątrz, a Niemców postawić na nogi (gospodarczo). To prawdziwy powód napięć w Europie, Stany Zjednoczone potrzebują nowej zimnej wojny, a Rosja jak może, próbuje temu zapobiec.

Więc jak będzie wyglądała wojna pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi? – Uczciwie mówiąc – nie wiem. Wszystko zależy od bardzo wielu czynników, których nie sposób przewidzieć. To nie znaczy jednak, że wojna nie może się zdarzyć. Wiele wskazuje, że Imperium Anglo-syjonistyczne działa w sposób całkowicie nieodpowiedzialny. Jednym z najgorszych jest zawieszenie funkcjonowania Rady NATO-Rosja (NATO-Russia Council, NRC). Głównym powodem powołania NRC było zabezpieczenie linii komunikacyjnych, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. NATO prawie kompletnie zamknęło NRC, protestując przeciwko działalności Rosji na Ukrainie, mimo że NRC została założona właśnie do takich celów.

Ponadto ofensywne rozmieszczenie sił NATO, mimo że jest bezużyteczne z wojskowego punktu widzenia, jest niebezpieczne ze względu na potencjalne niebezpieczeństwo incydentów, które mogą doprowadzić do poważnych konfliktów. To jest groźne zwłaszcza w przypadku przecięcia linii komunikacyjnych pomiędzy stronami. Dobrą wiadomością jest fakt, że Stany Zjednoczone i Rosja ciągle mają linie komunikacyjne pomiędzy Kremlem a Białym Domem, a rosyjskie i amerykańskie siły zbrojne również dysponują bezpośrednimi liniami komunikacyjnymi. Chodzi jednak nie o problem technologiczny, a psychologiczny. Amerykanie sprawiają wrażenie niezdolnych do jakichkolwiek negocjacji.

Neokonserwatystom udało się narzucić swój światopogląd Departamentowi Stanu, a dogmatem w tym światopoglądzie jest przekonanie, iż dynamika pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi to gra o sumie zerowej, nie ma o czym negocjować i zmuszenie Rosji do posłuszeństwa i podporządkowania Imperium w drodze izolacji i powstrzymania to jedyne wyobrażalne rozwiązanie. To oczywiście nie zadziała. Pozostaje pytanie, czy neokonserwatyści mają na tyle intelektualnych zdolności, aby to zrozumieć lub, alternatywnie, czy ‚starzy’ (paleo-konserwatywni) amerykańscy patrioci potrafią wykopać ‚świrów z piwnicy’ (crazies in the basement – tak określił neokonserwatystów prezydent Bush senior,
http://www.informationclearinghouse.info/article11811.htm
z Białego Domu.

Jeśli Hillary uda się dostać do Białego Domu w listopadzie, to rzeczywiście należy się bać. Pamiętacie, jak powiedziałem, że żaden amerykański prezydent nie poświęci amerykańskiego miasta w obronie miasta z Europy? Mowa o prezydencie patriocie, który kocha swój kraj. Nie wierzę, aby neokonserwatyści za grosz przejmowali się Ameryką i Amerykanami. Te świry mogą myśleć, że poświęcenie jednego lub więcej amerykańskich miast jest wartą zapłacenia ceną za zbombardowanie Moskwy.

Każda teoria odstraszania zakłada istnienie ‚czynnika racjonalnego’, a nie psychopatycznej, nakręconej nienawiścią kliki ‚świrów z piwnicy’. Podczas ostatnich lat zimnej wojny bałem się bardziej gerontokratów z Kremla niż anglosaskich oficerów z Białego Domu czy Pentagonu. Teraz boję się relatywnie nowej generacji oficerów typu dupowłaz generał Petraeus czy maniak generał Breedlove, którzy zastąpili zimnych wojowników dawnego stylu (jak admirałowie Elmo Zumwalt, William Crowe czy Mike Mullen), którzy przynajmniej wiedzieli, że za każdą cenę należy uniknąć wojny z Rosją. To straszne, że Imperium jest aktualnie prowadzone przez nieprofesjonalnych, niekompetentnych, niepatriotycznych i niehonorowych ludzi, motywowanych szaleńczą ideologią lub takich, dla których jedynym celem życia jest zadowolić swoich politycznych szefów.

Przykłady Ehuda Olmerta, Amira Peretza and Dana Halutza, idących na wojnę z Hezbollah w 2006 roku czy próba Saakaszwilego przeprowadzenia czystki etnicznej w Południowej Osetii w 2008 roku pokazały, że przywódcy motywowani ideologią mogą wprowadzić kraj w wojny, których nie da się wygrać, zwłaszcza gdy uwierzyli w swoją własną propagandę o swej niezwyciężoności. Miejmy nadzieję i módlmy się, aby tego rodzaju szaleństwo nie porwało przywódców Stanów Zjednoczonych. Najlepsze, co może się zdarzyć, to przejęcie władzy w Stanach Zjednoczonych przez prawdziwych patriotów. Wtedy ludzkość będzie mogła wziąć głęboki oddech ulgi.

Debunking popular cliches about modern warfare:
http://thesaker.is/debunking-popular-cliches-about-modern-warfare/

Napisał: The Saker

Przetłumaczył: Metro

Co się dzieje na świecie – 27.08.2016.

Jutro opublikuję obszerny tekst The Sakera, zatytułowany „Jak będzie wyglądała wojna pomiędzy Rosją i USA”. Dziś zamieszczam wypowiedź Syrian Girl oraz dwa krótsze teksty, które nie mogą ‚zaginąć’ w skrzynce e-mailowej:

Całkiem niedawno uzbrojony po zęby amerykański okręt wojenny miał problemy na Bałtyku tuż pod Kaliningradem, bo niebezpiecznie blisko podleciał rosyjski myśliwiec – pisze bloger Metro. – Podobno wielu członków załogi sfajdało się ze strachu. Opowiadał o tym roztrzęsiony minister Izaak Singer. Pozostaje mieć nadzieję, że minister Singer odzyskał już równowagę psychiczną, choć w jego przypadku sam termin ‚równowaga psychiczna’ ma bardzo umowne znaczenie.

W międzyczasie nie wyszedł proamerykański zamach stanu w Ankarze, a filipiński prezydent zadeklarował, że amerykański (namiestnik) ambasador ‚go wkurwia’. Poniżej następny incydent wskazujący, że świat staje się za ciasny dla zbójów Wielkiego Szatana.

Znalezione obrazy dla zapytania cieśnina ormuz

AMERYKAŃSKI NISZCZYCIEL NIEPOKOJONY PRZEZ IRAŃSKIE ŁODZIE PATROLOWE
https://i2.wp.com/news.usni.org/wp-content/uploads/2016/08/160624-N-OR652-143.jpg?ssl=1

Niszczyciel USS Nitze (DDG-94) był śledzony i niepokojony przez cztery irańskie łodzie patrolowe w czwartek w Zatoce Perskiej – donoszą urzędnicy amerykańskiego Departamentu Obrony. – Niszczyciel znajdował się w pobliżu cieśniny Ormuz, kiedy cztery szybkie łodzie Irańskiej Rewolucyjnej Straży Przybrzeżnej zbliżyły się do statku, nie odpowiadając na próby nawiązania kontaktu, w tym flary wystrzelone z Nitze, co udokumentowane jest na nakręconym przez załogę wideo.

https://i2.wp.com/news.usni.org/wp-content/uploads/2015/04/531323_orig.jpg?ssl=1

Nitze wielokrotnie podejmował próby zatrzymania łodzi, wystrzelił dziesięć flar ostrzegawczych i uruchomił syrenę alarmową z sygnałem bezpieczeństwa bez wyraźnej reakcji Irańczyków – twierdzi urzędnik Ministerstwa Obrony.

Dwie z łodzi patrolowych zbliżyły się na odległość 300 metrów do niszczyciela. Nitze i dowództwo marynarki uznało ich zachowanie za niebezpieczne i nieprofesjonalne ze względu na ignorowanie standardów międzynarodowych. obowiązujących w takich sytuacjach (…). „Zbliżenie się do okrętu Stanów Zjednoczonych, znajdującego się na wodach międzynarodowych w zgodzie z prawem międzynarodowym, ignorowanie ostrzeżeń i prób nawiązania kontaktu, spowodowało niebezpieczną sytuację która mogła doprowadzić do użycia środków obronnych przez Nitze”.



Amerykańscy urzędnicy mówią, że Nitze działał w misji razem z niszczycielem USS Mason (DDG-87) i wychodził z Zatoki Perskiej, kiedy zbliżyły się doń irańskie łodzie patrolowe bez żadnego ostrzeżenia. Nitze należy do grupy uderzeniowej Eisenhowera z centrum na USS Dwight D. Eisenhower (CVN-69). Ta grupa uderzeniowa znajduje się w regionie i prowadzi ataki przeciwko ISIS w Iraku i w Syrii w ramach operacji Nieuchronne Rozwiązanie (Inherent Resolve). Pod koniec czerwca inny okręt – USS Jacinto (CG-56) był niepokojony we wschodniej części Morza Śródziemnego przez rosyjską fregatę.

Sam LaGrone: Destroyer USS Nitze Harassed bei Iranian Patrol Boats
https://news.usni.org/2016/08/24/video-destroyer-uss-nitze-harassed-iranian-patrol-boats

Przetłumaczył: Metro

* * * * * * *

Mimi al Laham (Syrian Girl): Zakłamana historia pewnego zdjęcia, czyli jak Waszyngton finansuje bydlęta, ucinające dzieciom głowy



Przekład z języka angielskiego:

Opowiem wam historię dwóch syryjskich chłopców: Omrana i Abdulli. Jeden z nich, Omran, jest dziś cały i zdrowy, podczas gdy drugiemu, Abdulli, wyszkoleni przez USA rebelianci Wolnej Armii Syrii powolnie oderżnęli głowę przy pomocy tępego noża. Ale to zakurzona twarz Omrana pojawiła się w nagłówkach i na pierwszych stronach wszystkich mainstreamowych publikacji na świecie. Twarz Abdulli natomiast została wycięta, a jego historia zatuszowana.

Spójrzcie tylko, w jak nierównym stopniu raportowała oba zdarzenia stacja BBC. Postać Omrana jest w centrum kadru, świetnie widoczna, podczas gdy w drugim przypadku BBC wprost wycięła wizerunek Abdulli ze zdjęcia, którego użyto. Dodatkowo, w nagłówku BBC usiłowała usprawiedliwić zamordowanie dziecka. Garstka artykułów, które doniosły o ścięciu dziecka, także ocenzurowała jego twarz na swoich pierwszych stronach.

Znalezione obrazy dla zapytania syrian girl photo

Syrian Girl

Dlaczego jedno dziecko, jedna twarz, jedno imię zasługuje na twoją uwagę, podczas gdy drugie dziecko – to które zostało bestialsko zamordowane przez wyszkolone przez CIA ugrupowanie terrorystyczne Harakat Nour al-Din al-Zenki – nie zasługuje? – Odpowiedź jest oczywista: państwa NATO-wskie nie chcą, by ich społeczeństwa zdały sobie sprawę z tego, jakich terrorystów popierają. Pokazanie światu twarzy Abdulli stanowiłoby dla terrorystycznych ‚rebeliantów’ zbyt wielki cios PR-owy i rozprzestrzeniłoby się w takim tempie, że nie mieliby nad tym kontroli.

Głosy, jakoby zdjęcie Omrana zostało rozpropagowane spontanicznie, z powodu jego rzekomych wartości estetycznych, to bzdura. Ta mała dziewczyna z zachodniego Aleppo została ostrzelana przez artylerię ‚rebeliantów’ i zrobiono jej podobne zdjęcie, na którym również miała twarz pokrytą pyłem. Jednakże media mainstreamowe kompletnie je zignorowały. Nigdy nie powiedziały światu, jak ma na imię – Rim. Media głównego nurtu same decydują o tym, co ma być ‚na topie’, publikują jedynie zatwierdzone reportaże, w skoordynowany sposób. Ich decyzją jest, by nie mówić wam o tym, że ich ‚rebelianci’ z Al-Kaidy ostrzeliwują cywilów i ścinają dzieci.

A teraz najbardziej szokująca część historii, której wam nie przedstawiono. Człowiek, który zrobił zdjęcie zakurzonemu Omranowi w karetce, nazwiskiem Mahmoud Rslan, zrobił sobie ‚selfie’ z dokładnie tymi samymi rzeźnikami dzieci [którzy ścięli Abdullę – przyp. Grzanek]. Widać wyraźnie, że tę samą niebieską koszulkę, którą miał na sobie, robiąc zdjęcie Omranowi, ma też na zdjęciu ‚selfie’ z oprawcami dziecka. Strzałki pokazują odpowiadających osobników. Najpierw roni krokodyle łzy nad zranionym dzieckiem, by za chwilę zaśmiewać się w najlepsze z rzeźnikami dzieci.

‚Selfie’ zostało opublikowane na jego fejsbuku i zostało zrobione pięć tygodni po zamordowaniu dziecka, co dowodzi, że pochwalał ich postępek. Reporterom „The Telegraph” przyznał się wprost, że to on widnieje na zdjęciu z rzeźnikami z Harakat Nour al-Din al-Zenki, ale w swoim debilizmie usiłował się usprawiedliwić twierdząc, że 12-letni Abdulla był tak naprawdę 19-letnim karłem, tak jak gdyby to miało tłumaczyć zbrodnię w jego obłąkanym umyśle. W każdym razie, z jego nieudolną próbą mataczenia nie zgadzają się jego koledzy rzeźnicy:

- To jest nasz dzisiejszy jeniec. Nie mają już zasobów ludzkich, więc przysyłają teraz dzieci.
– To twoje psy, Asad. Wysyłasz nam dzieci? Niemowlaki z Liwa Quds.

W innych swych fejsbukowych wpisach ‚humanista’ Rslan nawołuje do samobójczych zamachów bombowych. Jeden wpis głosi: „Wraz z bojownikami – samobójcami, z kraju bitew i rzezi, z Aleppo męczenników, przynosimy wam nowinę nadchodzącej radości, jak Bóg pozwoli”. W kolejnym możemy przeczytać: „Tysiące bojowników – samobójców oraz dziesiątki min-pułapek szykowane są do wielkiego boju o Aleppo; to pierwsza moja bitwa, gdzie widzę mężczyzn płaczących z tego powodu, że nie będą mogli wziąć w niej udziału z powodu ograniczonej liczby napastników”.

W innym wpisie widać zdjęcie, na którym nosi kolorową opaskę na głowie, taką samą jak jego kumple bojownicy, co pokazuje, że prawdopodobnie on również jest jednym z nich. To bardzo interesujące, ponieważ Mahmoud Rslan pracuje dla agencji AFP i ma powiązania z [humanitarną] grupą Białe Hełmy. Jego pracodawcy mają się zatem z czego tłumaczyć. Co najważniejsze zaś, świat musi się dowiedzieć o losie 12-letniego Abdulli, ściętego przez sponsorowaną, wyszkoloną i uzbrojoną przez CIA grupę rebeliantów, Harakat Nour al-Din al-Zenki.

CIA przyznaje, że dała jej członkom pociski TOW i przeszkoliła ich. Do dziś dnia Departament Stanu nie chce potwierdzić ani zaprzeczyć, czy zaprzestali ich sponsorować pieniędzmi amerykańskich podatników. Świat musi się o tym dowiedzieć. Twarz Abdulli musi być rozpropagowana. Proszę każdego, kto ogląda to nagranie o przekazanie tej historii dalej, otagowanie jej na Twitterze jako ‚syryjski chłopiec’, o wydrukowanie zdjęcia z wyjaśnieniem, co ono przedstawia i umieszczenie go na każdym stojaku z prasą.

Znalezione obrazy dla zapytania syrian boy

Syrian Boy

Zostawiam was z nagraniem ostatnich chwil Abdulli ze sponsorowanymi przez CIA terrorystami dla celów dokumentacji historycznej. Mimo że nie zawiera samego ścięcia ani innych drastycznych scen, ostrzegam, że jest poruszające. Pełne, przetłumaczone nagranie zostanie opublikowane na moim kanale ‚wojna’. Oryginalne video jest dostępne w serwisie LiveLeak.

- Zróbcie mi z nim zdjęcie.
- Powoli, jest chory.
- To menda. Ścierwo.
- Robię sobie ‚selfie’ z jeńcem.
- Chodź no bliżej.
- Na co chorujesz?
- Zróbcie nam razem zdjęcie.
- Jakie ma ostatnie życzenie?
- Zastrzelcie, nie ścinajcie.
- Zarżnąć go!
- Poczekaj, zobaczmy czego chce.
- Dajcie kulę.
- Kulę?
- Skrócimy cię o głowę, jesteśmy gorsi niż ISIS.
- Gdzie mój nóż, Abu Ali?
- W kuchni.
- Chłopiec: Litości!

Przetłumaczył: Grzanek

* * * * * * *

Muqtada al-Sadr

Znalezione obrazy dla zapytania Muqtada al-Sadr

Ideologia Muqtady al-Sadr’a znajduje się w opozycji do radykalnego islamu. Jego ojciec, Mohammed Sadeq al-Sadr, był przeciwnikiem reżimu Saddama Husajna, ponieważ nie uważał go za uczciwego przywódcę wobec irackich szyitów. Zawsze mówił, że nie ma rzeczywistych różnic pomiędzy szyitami a sunnitami, tylko sprawujący władzę w Iraku próbowali dzielić muzułmanów. To z tego powodu został okrutnie zamordowany.

Muqtada al-Sadr jest jego czwartym i najbliższym synem. Wielu irackich urzędników i liderów islamskich wierzy, że Amerykanie uwolnili Irak od Saddama Husajna. Mimo że Saddam zabił jego ojca, Sadr otwarcie uznał Amerykanów za najeźdźców. W 2006 roku ‚armia Mahdiego’ zaczęła walczyć z amerykańskimi siłami okupacyjnymi. Walki trwały do 2008 roku, kiedy premierem został Nuri al-Maliki.

Muqtada al-Sadr usiłuje utrzymać dobre stosunki ze wszystkimi stronami, lecz nie wszyscy popierają jego ideologię walki z Amerykanami. Inny lider irackich szyitów Al-Sistani nie wzywa do walki z okupantem. Tylko Muqtada al-Sadr odważył się na taki krok.

Muqtada al-Sadr przedstawił nowemu rządowi ultimatum: 45 dni na ustanowienie w kraju porządku. Irak zmaga się z wieloma problemami, takimi jak korupcja czy niski poziom bezpieczeństwa publicznego i służby zdrowia. Ostatni wybuch w Bagdadzie przyniósł 250 ofiar. Muqtada al-Sadr domaga się pokojowego współistnienia z irackimi Kurdami, szyitami i sunnitami bez silnych podziałów religijnych, funkcjonujących obecnie. Każdy powinien mieć możliwość partycypacji w rozwoju kraju niezależnie od pochodzenia etnicznego czy religijnego.

Muqtada al-Sadr deklaruje bardzo ciepłe nastawienie do Rosji, szczególnie po rosyjskim wsparciu dla Syrii w walce z Państwem Islamskim (ISIS). Chciałby pojechać do Rosji w celu przedyskutowania wielu kwestii, związanych z walką z terroryzmem i radykalnym islamem w Iraku. Muqtada al-Sadr chciałby otrzymać rosyjskie wsparcie w dziedzinie szkoleń personelu wojskowego, medycyny i wymiany kulturalnej.

Muqtada al-Sadr zna klasyczną literaturę rosyjską. Chciałby wykorzystać rosyjski model jako przykład wielonarodowego państwa w którym różne grupy etniczne żyją i współpracują w pokoju. Potrzebuje rosyjskiego wsparcia w realizacji tej idei w Iraku.

Napisał: Khalaf Khadr

Przetłumaczył: Mariusz B.

Link do oryginalnej wersji:
http://katehon.com/article/muqtada-al-sadr-fight-against-american-occupation

Co się dzieje w Rosji – 26.08.2016.


http://vd-tv.ru/sites/default/files/vybory_0.jpg

Już wkrótce, 18 września br. odbędą się wybory parlamentarne w Rosji. Sądzę, że to dobra sposobność do oceny rosyjskiej konsytuacji: politycznej, społecznej i gospodarczej – pisze bloger i tłumacz 1abezmetki. – Teoretycznie miałem do dyspozycji szereg źródeł informacyjnych. Jednak po zastanowieniu doszedłem do przekonania, że lepiej będzie, jeśli będę trzymał się z daleka od ośrodków potencjalnie zatrutych: „niezależnych”, rządowych, „pozarządowych”, liberalnych i innych Soroso- i CIA/Mossad’o- pochodnych, o wątpliwej, jeśli nie, – wręcz żadnej, wiarygodności. Po namyśle, po zważeniu za i przeciw, zdałem się na artykuł opublikowany – w ramach kampanii przedwyborczej – przez Giennadija A. Zjuganowa, przewodniczącego KC KPFR, przywódcy frakcji KPFR w Dumie Państwowej Federacji Rosyjskiej, na łamach „Prawdy”.

Mówiąc „za i przeciw”, mam na uwadze z jednej strony „za” – założoną integralność etyczną Zjuganowa, wynikającą z czystej i czytelnej biografii (w załączeniu) osobistej i politycznej, z drugiej zaś, upośledzającą obiektywizm ze względu na sytuacyjny interes polityczny, pewną natrętność wiecowej retoryki na użytek przewidywanego elektoratu. Uznałem jednak, że zyski przewyższają straty. Artykuł bowiem dostarcza szerokie spectrum faktografii i danych statystycznych, ilustrujących rosyjską rzeczywistość na dramatycznym – bez wątpienia – rozdrożu. Artykuł (w oryginalnej formie) zawiera blisko 6000 słów. Po tłumaczeniu i niezbędnych uzupełnieniach rozrósł się do 7000 tys. słów. Podzieliłem go z tego powodu na 3 części. Dziś pierwsza. Zapraszam do lektury.

——————————

Giennadij A. Zjuganow* – przewodniczący KC KPFR, przywódca frakcji KPFR w Dumie Państwowej Federacji Rosyjskiej

Giennadij Zjuganow: „Rosji trzeba jak powietrza przekonywującego zwycięstwa narodu” – część I

W ubiegłych 25 latach, od czasu zdradzieckiego rozwału Związku Radzieckiego, w Rosji niejednokrotnie odbywały się parlamentarne i prezydenckie wybory. Ale jeszcze nigdy dotychczas okresowi przedwyborczemu nie towarzyszyły, tak jak obecnie, recesja ekonomiczna i gwałtownie pogarszające się położenie ekonomiczne obywateli.

http://irkutsk.bezformata.ru/content/image202192422.jpg

Na samym początku lat dziewięćdziesiątych, do czasu zanim weszła w życie jelcynowsko-gajdarowska „terapia szokowa”, udało się omamić znaczącą część społeczeństwa bajkami o nadchodzącym dobrobycie i o pomyślnej integracji Rosji w system ekonomii zachodniej. Jednakże zamiast kapitalistycznego raju doświadczyliśmy straszliwych zniszczeń, dzikiej korupcji, złodziejstwa, ubóstwa i upokorzeń. W rezultacie władza post-pierestrojkowa, utraciła poważną część zwolenników, co uwidoczniło się w wyborach z okresu połowy i końca lat dziewięćdziesiątych.

Na początku lat „zerowych” zaufanie społeczeństwa wobec władzy, od nowa wzmocniło się, dzięki pojawieniu się nowej ekipy, w wyższych sferach zarządu krajem. Odnowę kadrową przyjęło wielu błędnie za zmianę kursu społeczno – ekonomicznego. Ograniczone zaufanie wobec władzy utrzymywało się z racji pewnej poprawy samopoczucia wśród tych, którzy ucierpieli w rezultacie zuchwałości „reform” z lat 90-tych. To zapewniało nowej ekipie ograniczone powodzenie w wyborach ostatnich lat. Chociaż i tu nie obeszło się bez grubych oszustw i manipulacji.

Wybory na tle kryzysu

Dzisiejsza sytuacja jasno świadczy, że pewien wzrost poziomu życia i wzmocnienie stabilności w kraju były jedynie chwilowe. Bazowały one na korzystnej dla Rosji koniunkturze surowcowej, na którą dłużej nie możemy liczyć. Nie spowodowało to jednak żadnej zmiany w systemie kryminalno – oligarchicznego kapitalizmu. Realna ekonomia, przemysł narodowy, nauka, kształcenie i medycyna kontynuowały degradację. Narasta również kryzys kadrowy w systemie zarządzania. Wieloletnie obietnice władzy na temat wprowadzenia modernizacji ekonomii i odstąpienia od wiodącego ku zgubie, modelu gospodarki surowcowej, pozostały niezrealizowane.

Bezpośrednim następstwem powyższej sytuacji, stał się systemowy kryzys, którego skala destrukcji staje się coraz bardziej oczywista. Władza stara się usprawiedliwiać wynikłe trudności wyłącznie przyczynami zewnętrznymi: sankcjami, i innymi nieprzyjaznymi wpływami z zewnątrz. Ale prawda zawiera się w tym, że wrażliwość na ciśnienie zewnętrzne gospodarki rosyjskiej, ujawniło bezperspektywność modelu socjalno – ekonomicznego, na którym kraj opierał się przez wszystkie te lata. System ten sam sprowokował najważniejsze problemy gnębiące kraj od wewnątrz. Ten system przywodzi kraj do ostatecznego bankructwa, co ostro demonstruje obecny kryzys.

Należy zauważyć, że negatywne procesy towarzyszą całemu okresowi post-radzieckiej historii naszego kraju. Wszystkie przedwyborcze kampanie ostatniego ćwierćwiecza rozgrywają się na tle wskazanych procesów. Jednakże tak oczywiste bankructwo, tak bezdyskusyjne potwierdzenie beznadziejnej niekompetencji systemu, nie towarzyszyło jeszcze żadnej kampanii przedwyborczej. W tym zawiera się pryncypialna różnica sytuacji w przededniu wyborów do Dumy Państwowej, jakie odbędą się 18 września.

Obietnice pomyślnego rozwoju i stabilnego dobrobytu, jakie „Jedyna Rosja” dawała społeczeństwu przed wyborami w ubiegłych latach, raz za razem okazały się fikcją. O ile wcześniej „partia władzy” mogłaby sformować jakiś pozytywny program rozwoju i zdobyć zaufanie znaczącej części społeczeństwa wobec realności obietnic, to obecnie nie jest już do tego zdolna. Społeczeństwo już w ogóle nie słyszy ze strony władzy czegokolwiek, co przypominałoby jakiś program przedwyborczy. A wszystkie działania i wystąpienia publiczne funkcjonariuszy odpowiedzialnych za zarządzanie ekonomią i sferą socjalną, jedynie potwierdzają brak jakiegokolwiek antykryzysowego programu rozwoju. Ich polityka ostatecznie zaszła w ślepy zaułek.
Więcej, państwotwórcze, patriotyczne wysiłki prezydenta W. Putina weszły w ostry kontrast z liberalną finansowo-ekonomiczną polityką rządu D. Miedwiediewa.

Ale nawet nie patrząc na to, „Jedyna Rosja” demonstruje przekonanie, że i w nowych wyborach oczekuje ją niekwestionowane zwycięstwo. Oczekuje, nie bacząc na pogłębiający się kryzys, straszliwą korupcję i bez względu na gwałtowne zubożenie narodu i w obliczu niezdolności przeciwdziałania tym procesom. Na czym opiera się przekonanie władzy o swoim kolejnym wyborczym triumfie? – Przede wszystkim na jej uroszczeniach, że obywatele, nawet doświadczając na sobie wszystkich negatywnych następstw kryzysu, jak poprzednio nie zdają sobie sprawy z jego prawdziwej skali i skutków, nie widzą bezpośredniego związku pomiędzy tym, co się dzieje a istotą systemu społeczno-ekonomicznego. Systemu, o ochronę którego apelują, w obliczu kolejnych wyborów, przedstawiciele „partii władzy” i urzędowi propagandyści.

Przyjrzyjmy się, co przyniosły Rosji system i ekipa, dla poparcia których, wzywa się w nadchodzących wyborach.

Ekonomia upadku

Na początku lipca odbyło się posiedzenie rządu, na którym podsumowano rezultaty pierwszego półrocza 2016r. Dochody federalnego budżetu za pierwsze sześć miesięcy spadły prawie o 12% w porównaniu z rokiem ubiegłym, a deficyt budżetu przekroczył 4% PKB (produktu krajowego brutto). W opublikowanym niedawno raporcie operacyjnym skarbu państwa Federacji Rosyjskiej mówi się, że dochody budżetu federalnego za okres od 1 stycznia do 1 sierpnia br. wyraziły się kwotą 6,97 trylionów rubli, a w tym samym okresie wydatki, wyniosły 8,48 tryliona. W taki sposób deficyt budżetu federalnego przekroczył 1,5 tryliona rubli.

Wg danych niezależnych analityków, w drugim kwartale PKB Rosji kontynuował spadek, obniżając się o 1,4% w porównaniu z pierwszym kwartałem i o 5,5% w porównaniu do średnich wskaźników 2014 roku, kiedy w kraju zaczęła się kolejna fala ostrego kryzysu społeczno – ekonomicznego. Najwyższy upadek przemysłowy obserwuje się w branży budowlanej; w okresie drugiego kwartału bieżącego roku spadł on o 10%. Sprzedaż detaliczna obniżyła się w drugim kwartale o 15% w porównaniu do średnich wskaźników za rok 2014.

Stosownie do oficjalnych danych rządowych dochody własne – w porównaniu do 2015 roku – obniżyły się w okresie pierwszych miesięcy bieżącego roku w 16 regionach Rosji. Izba audytorska z trwogą wskazuje na obserwowane w ostatnich pięciu latach katastroficzne zwiększenie liczby regionów z deficytem budżetowym. Jeśli w roku 2011 deficyt budżetu zaobserwowano w 57 regionach Rosji, to w 2016r. takich regionów naliczyć można 76. Jeśli w 2011 roku było 26 regionów z dodatnim budżetem, to obecnie pozostało ich jedynie 9.

Według danych Ministerstwa Finansów, skonsolidowany dług rosyjskich regionów i miast, wyraził się w połowie bieżącego roku na poziomie 2,7 tryliona rubli. Regiony zmuszone są żyć z długiem, a dług ten nieustannie narasta, wymuszając zaciąganie kredytów nie tylko państwowych, ale i komercjalnych. W wielu regionach rozmiar długu poważnie przekracza poziom dochodów, co czyni ich faktycznymi bankrutami, a na niebezpieczeństwo tej sytuacji od dawna zwracają uwagę eksperci i analitycy finansowi. Wg danych federalnego skarbu państwa, w niektórych prowincjach i regionach zadłużenie przewyższa ich dochody własne o 1,5 – 2 razy.

Żadna ekonomia z zasady nie może rosnąć i normalnie rozwijać się przy takim ograniczeniu konsumpcyjnym, jakie obecnie obserwuje się w naszym kraju. Rosyjski Urząd Statystyczny (Росстат), niedawno opublikował dane za pierwsze 5 miesięcy 2016 roku, odnoszące się do handlu detalicznego. Jego obroty obniżyły się w omawianym okresie o 5,7% w porównaniu z analogicznym okresem ub. roku. A wg danych holdingu badawczego «Ромир», w czerwcu bieżącego roku obserwowano bezprecedensowy spadek wydatków Rosjan. W okresie tego miesiąca w porównaniu z majem spadły one o 11,4%. Obywatele stają się coraz biedniejsi i zmuszeni zostali do zaciskania pasa, spada więc popyt, co powoduje spadek zatrudnienia, zwłaszcza w sferze małego i średniego biznesu. Wg ekspertów holdingu, w przyszłości ta tendencja będzie się jedynie pogłębiać.

Z kolei eksperci z centrum analiz makroekonomicznych i krótkookresowego prognozowania przygotowali raport, poświęcony analizie stanu rosyjskiego handlu zagranicznego. Stosownie do obliczeń, przytoczonych w referacie, w kwietniu 2016 roku wartość rosyjskiego eksportu towarowego obniżyła się w ujęciu rocznym o 28,8%, a importu jedynie o 6,2% . W opinii autorów referatu, niskie tempo obniżenia wartości importu świadczy o istniejącym problemie importu zastępczego, związanym w pierwszej kolejności z tym, że rosyjską ekonomię wyraża jej surowcowy charakter. Z tym związany jest spadek wartości eksportu. W warunkach spadku cen surowców, podobnie jak i popytu na surowce na rynku światowym, Rosja traci swoje eksportowe dochody, a przemysł rosyjski, będący w głębokim kryzysie, nie jest w stanie zaoferować alternatywy dla eksportu surowców.

W tej sytuacji kraj wywozi coraz więcej surowej, nieprzerobionej ropy naftowej, zmniejszając wysoko technologiczne przetwórstwo produktów ropopochodnych, co samo w sobie absolutnie przeczy idei restrukturyzacji. Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej na przestrzeni wielu lat piętnuje ten problem jako jeden z kluczowych dla funkcjonowania krajowej ekonomii.

https://get.whotrades.com/u4/photoC9A3/20037043318-0/original.jpeg

Wszystko to – to nie jedynie dręczące cyfry. To diagnoza obecnego systemu i generowanego przez niego modelu ekonomicznego. Wbrew wciąż rozbrzmiewającym zapewnieniom o tym, że nasz kraj staje się wzrastająco samowystarczającym i suwerennym, jego ekonomiczna zależność nie tylko nie maleje – ona się pogłębia. Rosję wpisano w światowy system ekonomiczny, tak jak obiecali nam „reformatorzy” na początku lat 90-tych, destruktorzy radzieckiego państwa i radzieckiej ekonomii. Ale kraj nasz wpisano w ten system wyłącznie na prawach kolonii surowcowej. System globalnego kapitalizmu nie życzy sobie widzieć Rosji w jakiejkolwiek innej roli. A władza rosyjska, i rosyjska „elita” ekonomiczna nie czynią nic, aby tę sytuację zmienić, podobnie jak nie czynią nic, co mogłoby zmienić kompradorski model ekonomiczny. A bez tego, z zasady, położenie kraju i narodu nie może ulec poprawie. Taki model sprzyja jedynie degradacji, a nie rozwojowi. Dowodzi to jasno obecny kryzys, wyrażony w przywołanych przez nas danych liczbowych.

Śmiercionośna „optymalizacja”

Jednocześnie z kryzysem ekonomicznym coraz ostrzej uwidocznia się kryzys społeczny. Jedną z jego głównych symptomów to destrukcja dwu ważnych sfer, na których na których opiera się społeczny dobrostan każdego państwa. To sfera ochrony zdrowia i sfera edukacji. Na przestrzeni wielu lat są one przedmiotem nieustannego „reformowania”. Wraz z totalną komercjalizacją medycyny i edukacji, powodującymi coraz trudniejszą dostępność dla obywateli, obserwuje się obecnie narastającą degradację kadrową, spowodowane działaniami inicjowane przez liberałów-rynkowców.

Konsekwencje wprowadzonego przez władze programu „optymalizacji” służby zdrowia stają się coraz bardziej niebezpieczne dla zdrowia i życia obywateli rosyjskich. Oto jedynie niektóre z zatrważających wskaźników, które zostały już upublicznione. Wg danych Ministerstwa Zdrowia za ostatni rok, system ochrony zdrowia pozbył się 50 tys. karetek pogotowia oraz 16 tysięcy pielęgniarek i felczerów. Jednych zwolniono, inni odeszli sami z powodu nędznego wynagrodzenia i nieznośnych warunków pracy. Rezultaty liberalnych „reform” w zakresie nauki i oświaty przedstawiają się niemniej dramatycznie. Ale urzędnikom z gabinetu ministrów widocznie nie dość dotychczasowych „osiągnięć”, jakie wprowadzili w kraju. Przygotowują nowe „eksperymenty” w dziedzinie nauki i edukacji.

29 lipca pod kierownictwem premiera Miedwiediewa, odbyło się spotkanie na temat budżetu, na którym omawiano propozycje Ministerstwa Finansów na temat redukcji środków, asygnowanych na państwowe programy – „rozwój oświaty” oraz „rozwój nauki i technologii”. Te redukcje mogą zostać uprawomocnione podczas nadchodzącej jesiennej „optymalizacji” budżetu na następną trzylatkę. Zostaną one zatwierdzone w przypadku, jeśli po wrześniowych wyborach w Dumie znowu będą dominować siły prorządowe, które zgodzą się przyjąć nowy destrukcyjny budżet. Już w 2017 roku planuje się zredukować program finansowy „rozwój edukacji” o 23,4% w porównaniu do zatwierdzonego wcześniej. Redukcje będą kontynuowane i w 2018 roku, kiedy wydatki w ramach tego programu zostaną zmniejszone o 28,5, a w roku 2019 mają zostać ograniczone o 35,2%. Udział wydatków na edukację w całości wydatków budżetowych spadnie z 2,75% w 2015 r. do 2,45% w 2019 roku. Nie mogę nie przypomnieć, że w czasach radzieckich państwo przeznaczało na wsparcie edukacji nie mniej niż 10% budżetu państwa.

Jednocześnie z obcięciem wydatków na programy edukacyjne, Ministerstwo Finansów zakłada w roku 2017 ograniczenie o 40% ilości miejsc na wyższych uczelniach – „вузах” (вуз – вы́сшее уче́бное заведе́ние). Czynownicy uzasadniają ten barbarzyński zamiar brakiem funduszy w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego (минобрнауки), żeby opłacić przyjęcie studentów na pierwszy kurs. Niedostatek funduszy w budżecie zapewne spowoduje również ograniczenia stypendialne studentów. Na wspomnianym spotkaniu na temat budżetu ogłoszono również konieczność dużych cięć kadrowych wśród naukowców ze względu na brak funduszy, na finansowanie państwowego programu „rozwój nauki i technologii”. Poważne redukcje kadrowe zaplanowano również w akademii nauk.

Po tym, kiedy te plany stały się dostępne ogółowi społeczeństwa, Ministerstwo Kształcenia Naukowego zaprzeczyło ich prawdziwości i stwierdziło, że nie popiera takich inicjatyw. Ale doświadczenie wskazuje, że to ministerstwo raz za razem, bez wahania postępuje według owej zgubnej polityki gospodarczej bloku rządowego, podzielając jego antyspołeczną, ultraliberalną ideologię. A ośrodkiem podejmowania najbardziej szkodliwych rozwiązań w obszarze społeczno – gospodarczym jest Ministerstwo Finansów. To właśnie jego przedstawiciele wystąpili z kolejnymi szokującymi propozycjami „optymalizacji” w dziedzinie nauki i oświaty. Nie ma wątpliwości, że to właśnie oni będą dążyć do tego, aby propozycje te przekształciły się w rzeczywistość. A ministerstwo po raz kolejny posłusznie wykona polecenia.

Jednym z głównych osiągnięć epoki radzieckiej był wysoki poziom rozwoju medycyny i wykształcenia w bezpłatnym dostępie, dla każdego obywatela radzieckiej ojczyzny. To wyróżniało Związek Radziecki jako kraj, gwarantujący swoim obywatelom najwyższe społeczne i duchowe standardy. A w dzisiejszej Rosji, którą siłą zmuszono żyć według praw dzikiego kapitalizmu, zdegradowana ochrona zdrowia i edukacja są wymownym dowodem błędności prowadzonego kursu. Jest to zalegalizowany wynik polityki prowadzonej przez dwie i pół dekady post-radzieckiej. Kontynuacja takiej polityki zagraża samemu istnieniu narodu rosyjskiego i naszego państwa:



System rodzący przestępczość

Jeszcze inny przejaw degradacji, ogarniającej kraj, to obecna w Rosji kryminogenna sytuacja, która tylko pogarsza się na tle społeczno – gospodarczego kryzysu. Organy ścigania stwierdzają zarówno wzrost liczby przestępstw korupcyjnych, jak i wzrost przestępczości w ogóle. W ostatnich dniach Prokuratura Generalna opublikowała raport „O wynikach pracy organów prokuratury w pierwszym półroczu 2016 roku i zadaniach w celu poprawy efektywności prokuratorskiej działalności w drugiej połowie 2016 roku”. Wynika z niego, że za pierwsze półrocze zarejestrowano w kraju powyżej 21 tysięcy przestępstw, związanych z działalnością korupcyjną.

W wielu regionach w okresie ostatnich miesięcy obserwuje się literalnie eksplozywny wzrost takich przestępstw. Na przykład w Obwodzie Kurskim, ich liczba wzrosła do 189%, w Udmurtii (Удмуртская Республика) – do 113%, w Obwodzie Astrachańskim – do 105%. Przy tym eksperci stwierdzają, że oficjalne dane Prokuratury Generalnej jedynie częściowo odkrywają zatrważający obraz, ponieważ opierają się jedynie na danych ze spraw, w których już wdrożono postępowanie karne, a dotyczących głównie sytuacji w regionach. A sytuacji w federalnych organach władzy, w oficjalnych publikacjach, praktycznie nie ujawnia się. W przeciwnym razie odnośne dane mogłyby ukazać jeszcze bardziej opłakaną sytuację:



Kryminalizacja społeczeństwa to jedna ze składowych elementów systemu oligarchicznego kapitalizmu. A niezdolność władzy, aby skutecznie przeciwstawić się szalejącej przestępczości, ochrony obywateli przed bandytyzmem i panoszącymi się ‚korupcjonerami’ – to bezpośredni skutek ogólnego kryzysu, obecnego systemu administracji państwowej. Ci, którzy zamierzają ponownie oddać swój głos w wyborach za utrzymanie takiego systemu, tym samym będą głosować i za dalszą kryminalizacją Rosji. Będą głosować za tym, aby oszuści i bandyci czuli się w naszym kraju coraz bardziej komfortowo, a uczciwi obywatele będą żyć mniej bezpiecznie od przestępców.

Tych, którzy zdają sobie sprawę z sytuacji, jest coraz więcej. Zaświadczają o tym spotkania komunistów z wyborcami i ankiety socjologiczne za okres ostatnich miesięcy. Ale problem rosnącej kryminalizacji jest postrzegany jako dalece nie najważniejszy. A dzieje się tak, ponieważ absolutną większość Rosjan gnębi inny problem, w warunkach kryzysu najboleśniejszy i najdotkliwszy. Nieustanny wzrost cen i gwałtowny spadek dochodów obywateli – to czynniki społeczno – ekonomiczne, które powodują zubożenie narodu…

————————————-

https://kprf.ru/party-live/cknews/157797.html

Пресс-служба ЦК КПРФ

Зюганов Геннадий Андреевич, Председатель ЦК КПРФ, руководитель фракции КПРФ в Госдуме ФС РФ

Геннадий Зюганов: „России нужна как воздух убедительная победа народа”

Także w:
http://gazeta-pravda.ru/archive/issue/89-30440-16-17-avgusta-2016-goda/rossii-nuzhna-kak-vozdukh-ubeditelnaya-pobeda-naroda/

—————————————

* Przewodniczący Komitetu Centralnego Partii Komunistycznej FR, deputowany do Dumy Państwowej Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej, Giennadij Andriejewicz Ziuganow urodził się 26 czerwca 1944 r. w miejscowości Мымриноw w Obwodzie Orelskim, w rodzinie wiejskich nauczycieli:



Ukończył Wydział Matematyki i Fizyki Orłowskiego Państwowego Instytutu Pedagogicznego w 1969 roku, studia podyplomowe przy KC KPZR w 1981 roku. Doktor nauk filozoficznych. Po ukończeniu szkoły w 1961 – 1962 roku Giennadij Ziuganow pracował w swojej macierzystej szkole, jako nauczyciel.

http://ic.pics.livejournal.com/oleglurie_new/45868151/175133/175133_original.jpg

Od 1963 do 1966 roku odbył służbę w Armii Czerwonej, służył w grupie wojsk radzieckich w Niemczech w jednostkach specjalnych – zwiadu radiacyjnego i chemicznego. W 1966 roku wstąpił do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR). Od 1967 roku działał w Komsomole, na różnych stanowiskach na szczeblach dzielnicowym, miejskim i regionalnym. Po ukończeniu instytutu pedagogicznego, Giennadij Ziuganow w 1969 – 1970 roku wykładał w Orłowskim Instytucie Pedagogicznym na Wydziale Fizyki i Matematyki.

W latach 1970 – 1978 roku był deputowanym w orłowskich radach dzielnicowych i miejskich, był również przewodniczącym komisji sejmiku d/s pracy z młodzieżą.
W latach 1972 – 1974 roku był pierwszym sekretarzem Orłowskiego Komitetu Obwodowego Komsomołu.
Od 1974 do 1983 roku był sekretarzem, drugim sekretarzem Orłowskiego Komitetu Miejskiego KPZR, kierownikiem wydziału propagandy i agitacji Orłowskiego Komitetu Obwodowego KPZR.
W 1978 – 1980 Giennadij Ziuganow studiował w Akademii Nauk Społecznych przy KC KPZR, ukończył w niej eksternistycznie studia podyplomowe. W 1980 roku obronił pracę doktorską.
Od 1983 do 1990 roku Giennadij Ziuganow pracował jako instruktor wydziału propagandy, kierownik sektora i zastępca kierownika wydziału ideologicznego KC KPZR.

Ziuganow stał się jednym z inicjatorów utworzenia Komunistycznej Partii FR na pierwszym zjeździe KP FR. W czerwcu 1990 r. został wybrany sekretarzem i członkiem biura politycznego KC KP RF. Był również przewodniczącym stałej Komisji KC KP RF d/s problemów humanistycznych i ideologicznych.
W lutym 1991 roku Ziuganow zorganizował konferencję „Za wielką, jedną Rosję!”, na której została powołana Rada Koordynacyjna Ruchów Patriotycznych, przekształcona w sierpniu 1992 roku w Radę Koordynacyjną Ludowo – Patriotycznych Sił Rosji. Od stycznia 1992 roku Ziuganow był przewodniczącym Rady Koordynacyjnej Ludowo – Patriotycznych Sił Rosji.
W latach 1991-1993 Giennadij Ziuganow kierował zespołem doradców naukowych międzynarodowej pozarządowej naukowo-badawczej i edukacyjnej organizacji – „Korporacji RAU”.
Od 1993 roku Ziuganow kierował redakcją polityki w gazecie „Rosja Sowiecka”.

Po sierpniowych wydarzeniach 1991 roku Giennadij Ziuganow stał się jednym z inicjatorów odtworzenia Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, w lutym 1993 roku został wybrany na przewodniczącego centralnej komisji wyborczej Partii Komunistycznej. W styczniu 1995 roku Ziuganowa wybrano przewodniczącym komitetu centralnego partii komunistycznej.
Od 1995 roku członek zarządu głównego krajowego ruchu społeczno-politycznego „Duchowe dziedzictwo”, od 1996 r. był przewodniczącym rady koordynacyjnej krajowego ruchu „Narodowo – Patriotyczny Związek Rosji”.
W styczniu 2001 roku Ziuganow został wybrany na przewodniczącego Rady Partii Komunistycznych.

Giennadij Ziuganow był kandydatem na Prezydenta Rosji w wyborach 1996 roku, w pierwszej turze zdobył 32,41% głosów, w drugiej – 40,30% głosów wyborców.
W wyborach na prezydenta Rosji w 2000 roku Ziuganow otrzymał 29,21% głosów wyborców biorących udział w głosowaniu.
W wyborach na prezydenta Rosji w 2008 roku Giennadij Ziuganow zajął drugie miejsce, głosowało na niego 17,72% wyborców.
Giennadija Ziuganowa wybrano na deputowanego do Dumy Państwowej Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej pierwszej (1993-1995), drugiej (1995-1999), trzeciej (1999-2003), czwartej (2003-2007) i piątej (od grudnia 2007) i szóstej kadencji. Jest przywódcą frakcji Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej.

Ziuganow jest również członkiem Rady przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej d/s realizacji priorytetowych projektów krajowych i polityki demograficznej (Dekret Prezydenta Federacji Rosyjskiej z dnia 21 października 2005 roku).
W kwietniu 1995 roku w Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym im. M. W. Łomonosowa Ziuganow obronił pracę doktorską na temat: „Główne trendy społeczno-politycznego rozwoju Rosji i ich mechanizmów w 80-90 latach”.
http://trinixy.ru/pics5/20131216/politiki_14.jpg

Giennadij Ziuganow jest autorem ponad 150 opublikowanych prac naukowych z filozofii, historii i polityki, i prozy – książek: „Potęga”, „Wierzę w Rosję”, „Za horyzontem”, „Rosja i świat współczesny”, „Moja Rosja” i wielu innych publikacji; wydanych w wielu krajach świata, w tłumaczeniu na różne języki.
Jego pasją jest tenis i siatkówka. W przeszłości zdobył pierwszą kategorię sportową w lekkiej atletyce, trójboju militarnym i siatkówce. Lubi podróżować.
Giennadij Ziuganow jest żonaty, ma syna i córkę.

Na podstawie: RIA novosti
http://www.c-cafe.ru/days/bio/36/040_36.php

————————————

Przetłumaczył z rosyjskiego i opracował: 1abezmetki
Przedruki dozwolone. Wyjątek – Neon24.
Bojkotuj Neon24!

Józef Stalin: ludobójca czy bohater – 25.08.2016.

Kilka dni temu napisała pani Tiamat:  Nie chcemy mieć rosyjskiej armii na polskiej ziemi, ale z całą pewnością amerykańska znarkotyzowana armia USA nie zapewni nam nirwany. Dziwię się, że nikomu właściwie w prasie i na blogach nie przeszkadzają ewidentne ‚osiągnięcia’ amerykańskiej armii na Bliskim Wschodzie i w 74 zniewolonych państwach świata.

Antypolska propaganda jest silniejsza od polskiej racji stanu i dopóki Polacy nie pokonają bezrozumnej rusofobii i jeszcze głupszej yankofilii, i póki będą się zachowywać jak sługusy, a nie jak obywatele dumnego państwa, dużo starszego od USA, które to USA były zbudowane przez więźniów angielskich kazamatów na trupach Indian – nasza admiracja zbójeckich poczynań jankesów nie przyniesie nam ani dumy narodowej, ani wolności. Ani wiz.

Znalezione obrazy dla zapytania wojsko usa w polsce

Amerykańscy żołnierze gorąco witani w Tarnowie

Czy Polacy w ogóle wiedzą, po co istnieje Polska? – Nie wiedzą. Dlatego teraz w całej okazałości widoczna jest nasza niemoc. Piskorskiego nie powinien się odważyć aresztować żaden kretyn na polskiej ziemi. A jednak… Kiedy nam mordują generałów, historyków, prezydenta, ministrów – Polska stoi rozkraczona jak krowa na pastwisku po powodzi. Jak to się dzieje, że aresztowanie polskiego polityka nie powoduje rewolucji w kraju? ‚Przedstawienia’ urządza Ziobro i nie ma gdzie się odwołać?! – Znaczy się stalinowskie czasy komunizmu wracają. (…)

Ostatnie zdanie wywołało konsternację wśród komentatorów:

Pisze bloger ~krzyk58:  ‚Powrotu tych czasów boją się liberałowie -
trockistowscy tzw. demokraci.  W Rosji – czyżby? – Odpędzam myśl :)  Pani Tiamat tylko ‚się przejęzyczyła’. U nas inne są konotacje okresu 44-56. Co złe było, łączymy nieodwołalnie z osobą STALINA. Czy słusznie?’

Odpowiada komentator ~jacta:  ‚Dokładnie, panie ~Krzyk. Prawda o szacunku tow. Stalina do zwykłych Rosjan i o podłości aparatu pochodzenia żydowskiego, których tow. Stalin potrafił rozliczyć. Większość Rosjan nieżydowskiego pochodzenia uważa Stalina za największego bohatera narodowego:



Powiedział Putin: ‚Z wami, żydami, nie ujedzie się bez bata”. Polscy patrioci powinni brać przykład z Rosji:



Pisze dalej ~antek:  ‚Jak ja ciągle słyszę o tym niedobrym Stalinie, dzięki któremu polska istnieje i urosła w PRL w potęgę, to mnie mdli. WPS też te idiotyzmy powiela, a przecież to, co Stalin zrobił, gdy się żydkom ze smyczy urwał, i jak go żydzi zabili, to mnie wnerwia wszystko. Wszyscy chcą pluć na Stalina, a przecież Polska nasza to jego dzieło‚.

No więc moja kantata o Stalinie – odpowiada Tiamat. – Ja zresztą nie boję się pisać o Stalinie i całkiem niedawno na tym blogu napisałam, że w porównaniu z Churchillem, Jacksonem, Reaganem, Obamą, Clintonem – to Stalin był wielkim wodzem. I nie wstydzę się tego powtórzyć. Pisałam też tu, na tym blogu, że Stalin stworzył państwo polskie w Jałcie. Przecież mieliśmy być ‚generalną gubernią’! Stalin zgodził się włączyć kraje bałtyckie do Związku Sowieckiego, ale uparł się, by Polska była oddzielnym państwem.

Naturalnie, że żyjemy w świecie ogromnych zakłamań historii – tak jakbyśmy się własnej historii wstydzili. I nie tylko naszej. Pod koniec lat 30-tych ubiegłego wieku Związek Radziecki przeżywał ogromny rozkwit ekonomiczny, z którego wypadało się nam naśmiewać, bo my lubimy powtarzać bzdury. Nie mam wielkich złudzeń, że ktoś się kiedyś odważy opisać czasy stalinowskie takimi, jakimi były naprawdę.

Znalezione obrazy dla zapytania józef stalin

Rewolucja październikowa i wojna przeciw Rosji były ogromną, niewyobrażalną katastrofą ludzką. W takich warunkach odbudowa i rozbudowa kraju wymagała nadludzkich możliwości i różnych środków przymusu. Były więc obowiązkowe dostawy, dokwaterowania, czyny społeczne, praca akordowa, kołchozy i nieprawdopodobnie zdyscyplinowane społeczeństwo. Nie należy zapominać, że wojska angielskie grasowały na Syberii, że agentura zachodnia za wszelką cenę życzyła sobie podbić Rosję – całkiem tak jak teraz. Ze Stalina nasza propaganda robiła durnia, tchórza, który na wieść o ataku Niemiec na ZSRR schował się pod łóżko.

Ale Stalin zbudował potęgę państwa sowieckiego ogromnym kosztem, w tym i w ludziach. Nie da się zaprzeczyć zsyłek na Sybir. Stalin rozpędził rzeczywiście Ukraińców po całym imperium. Rozpędził też i żydów, głównie do Uzbekistanu i Kazachstanu. Nie wiem, czy masowe przesiedlenia były jedynym rozwiązaniem, ale to rozwiązanie zadziałało. Bo w ten sposób Stalin rozpędził masowe bunty, opłacane przez Zachód.

O ile nieśmiało potępiamy amerykański maccartyzm, który zniszczył życie wielu Amerykanom, o tyle nie pozostawiamy suchej nitki na polityce Stalina. Ja nie popieram żadnych gwałtów i żadnej przemocy; w tym stalinowskiej. Bo być może były łagodniejsze metody. Jestem w stanie zrozumieć sytuację Rosji Sowieckiej po wojnie. Co powinno zastanowić polskich historyków, to też i sytuacja Polski w okresie stalinowskim. Wiem, że były zsyłki, i wiem, że były więzienia. Pamiętam te czasy. Jako dzieci – nie baliśmy się Stalina.

Wojna straszliwie wyniszczyła polski naród. Ponad połowa ludności była ciężko chora, w szoku. Ludzie nie mieli po co wracać do domu, bo domu nie było. Dostaliśmy Ziemie Odzyskane i pamiętam, że jako dziecko nauczyłam się nowych wyrazów – jednym z nich był ‚szabrownik’. Polacy tłumnie jeździli na Dolny Śląsk… na szaber. Wywozili z poniemieckich gospodarstw, co się dało. Film ‚Sami Swoi’ jest właściwie nic nie wart, nawet jako komedia. Tam ‚odchodziły’ straszne dramaty. Mieszkałam w Świdnicy w garsonierze po samotnej matce z dzieckiem, która popełniła samobójstwo, gdy kazali jej wynieść się do Niemiec, gdzie nie miała i nie znała nikogo.

Znalezione obrazy dla zapytania odbudowa polski po ii wojnie światowej

Odgruzowywanie Warszawy

To nie były czasy, które można przedstawić w czarno-białych barwach.
Ze Świdnicy przenieśliśmy się do zagruzowanego Wrocławia. Ja z taką złością myślę o obecnej Polsce, w której 70 lat po wojnie ani kobiety, ani dzieci nie mają prawa do opieki społecznej i do państwowej oświaty. To co robiliśmy przez ostatnie 25 lat?! – Jak już wspomniałam wyżej, naród był bardzo wyczerpany, schorowany i nie było przecież w ogóle przemysłu, zwłaszcza lekkiego. Jak to było możliwe, że w najgorszych latach powojennych wyleczyli mnie w końcu w państwowych sanatoriach i że jeździłam potem do prewentoriów, na kolonie i książki miałam za darmo w szkole.

Każdego roku 19 marca, w Józefa, urządzano paczki dla dzieci. Pierwszy raz widziałam wtedy prawdziwą pomarańczę. Chodziłam do szkoły TPD-owskiej we Wrocławiu, w której urządzali nam zabawy i rozdawali paczki w święto Dziadka Mroza. Bo i co z tego, że nie było św. Mikołaja? Co z tego, że teraz jest? – To było wielkie święto, do którego przygotowywaliśmy tańce, wierszyki, przebieranie. Najpierw mamy zakład urządzał święto Dziadka Mroza, potem Rada Miejska, a w końcu szkoła TPD – urządzano konkursy z nagrodami i wielką biesiadę.

Jako dzieci mieliśmy znakomite dzieciństwo. I rząd, i rodzice robili wszystko, byśmy nie odczuwali skutków wojny i nędzy, jaka była w kraju totalnie zniszczonym przez sześć lat okupacji. Należy pamiętać, że wielu ludzi nie wróciło z wojny; rodziny szukały się przez Czerwony Krzyż. Były to osobiste dramaty. Wrocław był bardzo zniszczony, a jednak nikt nie zamarzł w tramwaju czy autobusie. Bezdomnych nie było. Czasy były bardzo, bardzo ciężkie. Niekiedy się zastanawiam, czy były podstawy, by zagłuszać radio w takiej sytuacji, w jakiej była Polska, w której ciągle szalała dywersja. Naturalnie, że wielu Polaków słuchało ‚Wolnej Europy’. U mnie w domu też. ‚Wolna Europa’ ciągle obiecywała wojnę z Rosją i opowiadała, że system socjalistyczny jest podły, bo Hitler był socjalistą.

Warunki pracy też były nie do pozazdroszczenia. Pamiętam, że rodzice skarżyli się, że na różnych stanowiskach pracowali ludzie bez wykształcenia i przygotowania do zawodu. No bo skąd się mieli wziąć? A jednak… przy tych wszystkich codziennych problemach powstały wspaniałe przedsiębiorstwa i zakłady pracy. Gdyby dzisiejsi mędrcy z dyplomami w Sejmie musieli odbudować kraj z gruzów, toby Polska już dawno mchem porosła.

Nie ma Stalina, nie ma Bieruta, nie ma pięciolatki – jest brudny, ohydny burdel i śmierdzące jedzenie. Jest nędza w Polsce. Tylko bogatym się wydaje, że żyją lepiej niż za Stalina. Zamordyzm pani Pawłowicz przypomina najgorszy okres Menclowej. W tak zwanej Polsce stalinowskiej nie było korupcji, bo nie było giełdy i żaden milioner nie miał prawa zasiadać w rządzie. Władze robiły wszystko, by Zachód nas nie okradał. Dlatego Polska mogła się rozwijać. Za Stalina budowało się szkoły i państwowe mieszkania. A dzisiaj zamyka się szkoły, a dzieci wypędza z kraju. I teraz jakieś pokraki i durnie opowiadają o ‚komunie’ i planują powyrzucać z grobów tych, którzy Polskę budowali.

Jest jeszcze jeden ważny moment: rolnictwo. Polska wieś po wojnie została bez światła, bez narzędzi rolniczych, bez parku maszynowego. I w takiej wsi podkrakowskiej, gdzie były bardzo małe poletka uprawne, samodzielny gospodarz nie byłby w stanie uprawiać ziemi. PGR-y były wtedy jedynym ratunkiem dla produkcji żywności w Polsce. Przymusowe dostawy były jedynym sposobem nakarmienia ludzi. Czasy wymagały wielkiej konsolidacji społecznej. Chyba jednak ‚komuna’ miała lepszy sposób na przetrwanie narodu.

I brakuje tu słów: niech PiS-dureń czy PO-kurcz umysłowy pokaże choć jedną szkołę, którą wybudowali. Gdzie się podziały stypendia dla zdolnych uczniów i dla tych, którzy mają ciężką sytuację finansową? Teraz Polską rządzą oligarchy, które słyną z tego, że okradają nie tylko Polskę, ale i Ukrainę. Aresztowanie Mateusza Piskorskiego puściło z dymem całą antysocjalistyczną propagandę ubeckiej oligarchii solidarnościowej. Bo to, że sprowadzili do kraju nędzę, a wypędzili miliony ludzi; to, że stworzyli więzienia CIA, okradli Polskę z majątku narodowego i wypędzili z kraju całą kadrę techniczną – można jeszcze zwalić na zaćmienie ludu.

Bankructwa ideologicznego nie da się niczym usprawiedliwić.

Co się dzieje w Jemenie – 24.08.2016.

Niewiele wiemy o wojnie w Jemenie, bombardowanym przez Arabię Saudyjską. Informacje mainstreamu są rzadkie i enigmatyczne. Czytamy w Wikipedii: „Rebelia islamska w Jemenie zaczęła się w 2001 roku. 14 stycznia 2010 rząd w Sanie wypowiedział wojnę terrorystycznemu ugrupowaniu. Walki z rebeliantami toczą się w centralnych prowincjach Jemenu. Jednocześnie armia jemeńska zmaga się z szyicką rebelią na północy kraju oraz separatystyczną rebelią na południu kraju”.

Ile wiemy? – Nadal niewiele. Ostatnie wiadomości napłynęły ponad tydzień temu: „Co najmniej 15 osób zginęło, a ponad 25 zostało rannych w nalocie przeprowadzonym w poniedziałek przez samoloty koalicji arabskiej na szpital w prowincji Hadżdża w północno-zachodniej części Jemenu – podała dpa powołując się na miejscowe służby medyczne”.

Czas nadrobić zaległości. Pomoże tu nam poniższy tekst, napisany przez Salmana Rafi Sheikha, przetłumaczony z angielskiego przez blogera Metro:

Szczyty amerykańskiej dwulicowości w Jemenie

W sobotę, 20 sierpnia br. Stany Zjednoczone ogłosiły zamiar redukcji liczby swoich ‚doradców’, zaangażowanych w koalicji prowadzonej przez Arabię Saudyjską w Jemenie twierdząc, że głównym powodem jest niezdolność owej koalicji do ograniczania liczby ofiar cywilnych. Rzecznik Piątej Floty porucznik Ian McConnaughey powiedział, że Stany Zjednoczone mają ograniczoną liczbę, mniej niż pięciu ‚doradców’, pracujących w komórce doradczej w Bahrajnie. To mniej niż 45 razem w Arabii Saudyjskiej i Bahrajnie w szczycie współpracy. Mimo że Stany Zjednoczone upubliczniły swoje wycofanie z Jemenu, to faktem jest, że ciągłe silne wsparcie ukrywane jest przed mediami Zachodu.

McConnaughey ma rację mówiąc, że amerykańscy doradcy pracują w zakresie ‚tworzenia wizerunku’ dla sił koalicji [pewnie chodzi o zawodowych kłamców], co w konsekwencji pozwala im na podejmowanie lepszych decyzji, to faktycznie nie jest to kluczowe wsparcie udzielane Saudyjczykom przez Amerykanów. To sprzedaż amerykańskiej broni za miliardy dolarów wspiera Arabię Saudyjską w Jemenie. Iluzja ‚wycofania się’ staje się oczywista, jeśli uwzględnimy fakt, że miesiąc temu amerykański Departament Stanu ogłosił sprzedaż broni za ponad miliard dolarów.

Stolica Jemenu Sana przed wojną

Sprzedaż broni w celu zabijania cywilów

Ten kontrakt obejmuje głównie czołgi i transportery opancerzone, ale to część o wiele większej umowy, o której mowa od dłuższego czasu. To kontrakt o wartości 60 miliardów dolarów, największy w historii, zawarty pomiędzy USA a Arabią Saudyjską w 2010 roku. Bill Hartung, który zna ten kontrakt najprawdopodobniej najlepiej na świecie mówi, że w pierwszym roku urzędowania Obamy zawarto umowy, które nie zostały jeszcze wykonane, na dostawy broni i szkolenia personelu wojskowego o wartości 190 miliardów dolarów. Kolejny kontrakt o wartości 122 miliardów obejmował sprzedaż czołgów, a także bomb kasetowych, broni zakazanej w konwencji międzynarodowej, której Stany Zjednoczone nie podpisały.

Interesujące jest, że amerykański komunikat zbiegł się w czasie z wiadomościami o wznowieniu przez koalicję, prowadzoną przez Saudyjczyków, bombardowań Jemenu pierwszy raz od trzech miesięcy. Pierwszy nalot przyniósł 14 ofiar śmiertelnych, zamknięcie portu lotniczego i zawieszenie negocjacji pod egidą ONZ. Elizabeth Trudeau, rzeczniczka Departamentu Stanu, wyraziła ‚zaniepokojenie’ czwartkowymi doniesieniami o ofiarach, ale nie odpowiedziała, czy Departament Stanu nie obawia się, że dostarczana przez Amerykanów broń może być użyta przeciwko cywilom.

Wielu amerykańskich urzędników wyraziło ‚zaniepokojenie’ liczbą cywilnych ofiar i faktem, że saudyjska wojna staje się ‚koszmarem’ dla Stanów Zjednoczonych, jednak takie głosy zatroskania nie były słyszane podczas zawierania kontaktów na sprzedaż broni. Przeciwnie, DSCA [www.dsca.mil, wydział amerykańskiego ministerstwa ‚obrony’] oświadczyła, że negocjowana sprzedaż broni przyczyni się do wzmocnienia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych poprzez poprawę bezpieczeństwa ich regionalnego strategicznego partnera, który jest wiodącą siłą do zapewnienia politycznej stabilności i rozwoju gospodarczego na Bliskim Wschodzie.

Oczywistym jest, że celem Stanów Zjednoczonych było i pozostaje wsparcie Arabii Saudyjskiej w haniebnych wojnach. Pozwala to Ameryce nie tylko zarabiać na tych wojnach gigantyczne pieniądze na kontraktach zbrojeniowych, ale utrzymuje kraje regionu w stanie wojny pozwalając je ustawiać przeciwko sobie i utrzymywać sytuację, którą najlepiej można opisać jako ‚kontrolowany chaos’. Prawda jest taka, że Stanów Zjednoczonych nie obchodzą ofiary cywilne z Jemenu, czy amerykańska broń i amerykańskie bomby spadają na niewinnych Jemeńczyków. Wręcz przeciwnie, sprzedaż broni Arabii Saudyjskiej bezpośrednio prowadzi do śmierci cywilów w Jemenie i wszędzie, gdzie Saudowie użyją swoich wojsk.

Stany Zjednoczone kontynuują wsparcie dla wojny, która według szacunków ONZ przyniosła ponad 6400 ofiar, w większości cywilnych. Walki wypędziły ponad 2.8 milionów ludzi z ich domów i doprowadziły do sytuacji, w której ponad 80% ludności wymaga pomocy humanitarnej. Cała mantra o ‚wycofaniu’ to kłamstwo. Mistrz demokracji, za jakiego chcą uchodzić Stany Zjednoczone’ dostarcza dziedzicznym monarchom Saudów ‚zabawki’ do ich brudnych gierek w Jemenie i gdziekolwiek indziej. W listopadzie zeszłego roku zaaprobowano umowę na sprzedaż uzbrojenia saudyjskich sił lotniczych uszczuplonych na skutek bombardowania Jemenu za 1.29 miliarda dolarów.

Jemen dzisiaj

To nie Al-Kaida, ale Jemeńczycy są celem

Jeśli będziemy podążać oficjalną amerykańską narracją mówiącą, że Arabia Saudyjska pełni rolę przystani w ‚wojnie z terrorem’ na Bliskim Wschodzie, to wtedy nie będziemy w stanie zauważyć, że globalne grupy terrorystyczne mają silne związki z wahabizmem i ideologią dżihadu, co dobrze obrazuje brutalność dokonywanych przez nich morderstw.

Nawet jeśli ograniczymy się do oficjalnej narracji o zwalczaniu przez Arabię Saudyjską terrorystów, to w wojnie w Jemenie z pewnością nie chodzi o zwalczanie terroryzmu [przypis: czy oficjalna teoria spiskowa w sprawie 9/11, zamachów z 11 września 2001 roku nie mówi o spisku Saudyjczyków?]. To wojna przeciwko jemeńskim Huti, którzy zostali wykluczeni ze współczesnego porządku gospodarczego i politycznego na dekady, a teraz zostali zmuszeni do zbrojnego powstania przeciwko obcej agresji. Saudowie na pewno nie walczą z Al-Kaidą czy inna realną grupą terrorystyczną; walczą z mieszkańcami Jemenu i dotychczas zabili już tysiące cywilów.

Arabia Saudyjska prowadzi wojnę z Huti. Nie zajmują się Al-Kaidą, mimo że grupa ta na Półwyspie Arabskim przez długi czas była uważana za najgroźniejszą, zdolną do przeprowadzenia ataków za granicą.

Stany Zjednoczone prowadzą podwójną grę w Jemenie. Nie tylko w rzeczywistości nie wycofały się z Jemenu, ale ponadto nie wywarły na Arabię Saudyjską żadnej presji, aby zwalczała prawdziwych terrorystów, a nie bombardowała ludności cywilnej. Wiadomości o wycofaniu amerykańskiego personelu z Jemenu nie mają praktycznego znaczenia i nie oznaczają zmiany amerykańskiego stanowiska w sprawie Arabii Saudyjskiej. Jeśli jest to jakaś zmiana, to tylko zmiana taktyki ze wsparcia bezpośredniego na pośrednie w kampanii wojennej w Jemenie.

Napisał: Salman Rafi Sheikh

Przetłumaczył: Metro

The US Double Game in Yemen Reaches its Peak:
http://journal-neo.org/2016/08/23/the-u-s-double-game-in-yemen-reaches-its-peak/

Co się dzieje na świecie – 23.08.2016.

ROTHSCHILD: NA EKONOMICE ZACHODU PROWADZĄ NIEBEZPIECZNY EKSPERYMENT – to tytuł felietonu Rusłana Ostaszko, przedstawionego na poniższym filmie:



Przekład z języka rosyjskiego:

Odnoszę się sceptycznie do konspiracyjnych teorii, jeśli nie są poparte faktami. Ale jeśli fakty są, gotów jestem rozpatrywać najdziwniejszą i niemodną ‚konspirologię’. I właśnie z tego punktu widzenia gotów jestem omówić raport lorda Rothschilda dla swych inwestorów. Wiedzieliście, że fundusze Rothschilda mają inwestorów? – Chciałoby się obejrzeć listę osób i organizacji, których finansami zarządza Rothschild. Ale to temat dla innej ‚pięciominutówki’ *

Wracajmy do faktów. Wierzycie czy nie w istnienie cieniowych centrów wpływu na światową politykę i ekonomikę, to jest jeden fakt, z którym nie można się spierać: dochodowość Rothschild Investment Trust, którym zarządza Jakub Rothschild od 1988 roku wynosiła 2000%, co wyprzedza pozostałych konkurentów i zmusza do konstatacji, że zarządzający doskonale zna się na światowej ekonomice albo wywiera na nią silny wpływ. Najprawdopodobniej ma miejsce jedno i drugie.

Niedawno wyciekł dla prasy tekst listu Jakuba Rothschilda, w którym prezentuje swym inwestorom opinię na temat światowej ekonomiki [przypis ZB - przekład na język polski]:
http://zygmuntbialas.blog.pl/2016/08/22/co-sie-dzieje-na-swiecie-22-08-2016/
Pesymistyczną opinię. Kiedy takie opinie prezentuję ja albo inni patriotyczni publicyści, to zaraz znajdują się liberalni komentatorzy, którzy mówią nam, że z amerykańską ekonomiką wszystko jest w porządku, problemów nie ma, dolar jest wieczny, a FED jest wszechmogącą strukturą, mogącą jednym pociągnięciem pióra rozwiązać każdy ekonomiczny problem USA.

A kiedy poglądy na zachodnią ekonomikę wyraża lord Rothschild, wszyscy ostrożnie milczą. A przecież on nie jakiś ‚watnik’ ** – prawda? Rothschild mówi straszne rzeczy, na przykład to, że centralne banki zachodnich państw prowadzą bezprecedensowy eksperyment na największych ekonomikach planety i nikt nie wie, jakie będą konsekwencje tego eksperymentu. Pomyślcie! – Jakub Rothschild de facto twierdzi, że ci, którzy zarządzają zachodnimi ekonomikami nie wiedzą, co robić i że oni improwizują. Nie mają planu, określonego modelu ani sprawdzonego schematu. Prowadzą eksperyment, polegający na wpompowywaniu dużych ilości tanich pieniędzy, wziętymi z powietrza.

Prezydent Obama wielokrotnie twierdził, że żadnego kryzysu nie ma, że kryzys zakończył się dzięki wysiłkom mądrych bankierów, zarządzających FED. Okazuje się, że żadnego ‚mądrego zarządzania’ nie ma – jest eksperyment daleki od zakończenia, którego zwieńczenie najprawdopodobniej będzie tragiczne. Konkretnie na tragiczny finał tego eksperymentu rozwiązania strukturalnych problemów przy pomocy
‚tanich pieniędzy’ wskazują działania Rothschilda, który zredukował inwestowanie w akcje i obligacje, a zwiększył inwestowanie w złoto i inne drogocenne metale.

Historia uczy, że złoto rośnie w cenie w czasie ekonomicznych kryzysów, a także domowych i światowych wojen. Wychodzi na to, że amerykańska propaganda, mówiąca o ożywieniu ekonomiki po pierwszej fali kryzysu w 2008r. wydaje się lordowi Rothschildowi wielce nieprzekonującą. W przeciwnym razie nie wyprzedawałby amerykańskich akcji i nie zakupował złota. W całej tej historii jest jeden zabawny element; istnieją trzej poważni gracze, którzy zajmują się aktywnym kupowaniem złota: Centralny Bank Chin, Fundusze Rothschilda i Centralny Bank Rosji. Wychodzi z tego ‚klub’ tych, którzy ubezpieczają się na wypadek upadku finansowych rynków w efekcie prowadzonego eksperymentu przez centralne banki Zachodu, co doprowadzi do przedwczesnego końca zachodniej ekonomiki.

Podobne kryzysy zawsze doprowadzają do poważnych międzynarodowych konfliktów, w tym do wojen światowych. Kiedy o tym myślę, nie mogę nie cieszyć się z faktu, że nasze państwo prócz złota intensywnie inwestuje w naszą armię. Ona już wkrótce może się bardzo przydać, niekoniecznie dla wojny, ale aby przekonać oszalały Zachód, że próba ograbienia nas bardzo źle się dla niego skończy.

—————————————————————

* „Pięciominutówka zdrowego rozsądku” to tytuł wideo-felietonów publicysty i politycznego działacza Rusłana Ostaszko
http://ruslanostashko.livejournal.com/

** ‚watnik’ (waciak, kufajka) – rzeczownik stosowany jako pejoratywne określenie dla patriotycznie nastrojonych Rosjan. Stosowany głównie przez ukronazistów, a także środowiska, zbliżone do ‚Echa Moskwy’.

PS.
Wczoraj uprzejmie doniosły nasze media, że na jedną z dziennikarek ‚Echa Moskwy’ dokonano napadu:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Napad-na-dziennikarke-Julie-Latynine-oblana-fekaliami-
nieopodal-Kremla,wid,18473488,wiadomosc.html?ticaid=117976 

Julia Łatynina już w 2010 roku była jedną z kandydatek do ‚prestiżowej’ Nagrody Goebbelsa, ale wówczas bezkonkurencyjny okazał się inny żyd – Nikołaj Swanidze:
http://nstarikov.livejournal.com/199085.html
A teraz ten napad [niestety film wypadł z sieci - przypis ZB]:
https://www.youtube.com/watch?v=HZw1ZPc0jbA

Ale jak napisał pewien internauta (Это хорошо, что фекалиями, а могли бы и говном обкидать…) TO  DOBRZE,  ŻE  FEKALIAMI,  BO  MOGLIBY  GÓWNEM.

Przetłumaczył i opracował: Ikulalibal

* * * * * * *

Fragment wywiadu z Massimo D’Alemą z 01 lipca 2015 roku

Massimo D’Alema to włoski celebryta polityczny, były premier i minister spraw zagranicznych. Mówi tutaj o prostych mechanizmach, które są nieznane szerokiej publiczności, chociaż dotyczą każdego. Wikipedia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Massimo_D%E2%80%99Alema



Przekład z języka angielskiego:

Dam przykład, aby pokazać jak to działa. Mamy jedną walutę europejską z gospodarkami o różnej konkurencyjności. W Niemczech koszt pieniądza jest bardzo niski, nawet odsetki są ujemne [o czym mówi również Jacob Rothschild:
http://zygmuntbialas.blog.pl/2016/08/22/co-sie-dzieje-na-swiecie-22-08-2016/
Więc niemieckie banki zbierają pieniądze od niemieckich ciułaczy, mają bardzo niskie koszty, prawie zero, kupują obligacje wyemitowane przez Grecję, Grecja płaci 15% rocznie ze względu na wysokie ryzyko i w ten sposób banki zarabiają góry pieniędzy.

Co się więc dzieje? Zasoby wędrują z biednego kraju, takiego jak Grecja, do bogatego kraju, takiego jak Niemcy, jako różnica stóp procentowych. Biedny kraj staje się coraz biedniejszy, a bogaty coraz bogatszy.

Kiedy biedny kraj nie jest już zdolny do obsługi swoich długów, to otrzymuje europejską pomoc. Daliśmy Grecji 250 miliardów euro, ale nie na emerytury dla Greków, ale na spłatę odsetek bankom z Niemiec, Francji i częściowo z Włoch. 220 z tych 250 miliardów bezpośrednio trafiło do niemieckich, francuskich i włoskich lichwiarzy.

Więc kiedy mówimy, że płacimy greckie emerytury, NIE – płacimy niemieckim bankom! Taka jest prawda, taki jest przepływ pieniędzy. Te pieniądze krążą w cyklu, ale Grecy nawet ich nie mogą powąchać. Ten mechanizm nie może funkcjonować w nieskończoność.

Przetłumaczył: Tomasz Cukiernik

Co się dzieje na świecie – 22.08.2016.

Ciekawe rzeczy dzieją się w świecie lichwy i spekulacji – pisze Tomasz Cukiernik. – Tytuł własny:

Główny lichwiarz Synagogi Szatana o sytuacji na rynkach finansowych

Niskie stopy procentowe, negatywne stopy zwrotu na obligacjach rządowych i masowe powiększanie ilości pieniądza przez banki centralne (quantitative easing) to elementy największego eksperymentu finansowego w historii świata, eksperymentu o nieznanych konsekwencjach – powiedział prezes RIT Capital Partners Lord Rothschild:
https://en.wikipedia.org/wiki/RIT_Capital_Partners

Ostatnie sześć miesięcy polityki banków centralnych to kontynuacja największego eksperymentu finansowego w historii świata. Płyniemy po nieznanych wodach i niemożliwe jest przewidzenie konsekwencji bardzo niskich stóp procentowych z około 30% globalnego długu obciążonego negatywnymi stopami procentowymi towarzyszącemu polityce powiększania ilości pieniądza na skalę masową – pisze Rothschild w półrocznym raporcie spółki.

Bankier odnotowuje, że ta polityka finansowa doprowadziła do gwałtownego wzrostu rynków papierów wartościowych – wartość amerykańskich akcji wzrosła trzykrotnie od 2008 roku – przy wzroście inwestycji i niskiej zmienności kursów. Mimo to realna gospodarka nie odnotowała takich zysków ze względu na anemiczny wzrost, słaby popyt i deflację w wielu częściach rozwiniętego świata – pisze Rothschild.

Miliarder podkreślił, że wiele ryzyk globalnej gospodarki jest powiązanych z pogarszającą się sytuacją polityczną. Wśród tych ryzyk Rothschild wymienił brytyjskie głosowanie za wyjściem z Unii Europejskiej, amerykańskie wybory prezydenckie i słabnący rozwój gospodarczy w Chinach. Innym ryzykiem jest globalny terroryzm, który dla Rothschilda jest skutkiem trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Zgodnie z czerwcowym raportem Bank of America Merrill Lynch stopy procentowe w krajach rozwiniętych są dzisiaj na najniższym poziomie od 5000 lat. W walce z deflacją kraje takie jak Szwecja, Szwajcaria czy Japonia zastosowały ujemne stopy procentowe.

Innym problemem są ujemne stopy zwrotu na obligacjach rządowych. W czerwcu 10-letnie niemieckie obligacje zanotowały spadek stopy zwrotu poniżej 0% po raz pierwszy w historii. Janus Capital szacuje, że globalne stopy zwrotu są najniższe od 500 lat, a całkowita wartość tych obligacji wynosi 10 bilionów dolarów. Główny manager grupy Bill Gross mówi że jest to „bomba, która musi kiedyś wybuchnąć”.

Lord Rothschild: ‚Greatest monetary policy experiment in world history puts us in unchartet waters’:
https://www.sott.net/article/325461-Rothschild-warns-World-seeing-greatest-monetary-policy-experiment-in-history

Przetłumaczył: Tomasz Cukiernik

http://www.fedprimerate.com/fedfundsrate/effective-fed-funds-rate-1955-to-present-chart-graph.gif

Ten wykres pasuje jako ilustracja – pisze Tomasz Cukiernik. – To jest stopa procentowa, według której banki mogą pożyczać od FED-u pieniądze, jeśli im potrzeba.

Dołączam film – wideo w języku rosyjskim w nadziei, że znajdzie się Czytelnik, który streści wypowiedź w języku polskim:



* * * * * * *

Katastrofa finansowa zbliża się nieubłaganie – pisali w Deutsche Wirtschafts Nachrichten już maju br. – Znani ekonomiści niemieccy Matthias Weik i Marc Friedrich stwierdzili, iż nie jest kwestią, czy krach przyjdzie. Jest tylko pytanie, kiedy przyjdzie.

Ale mamy też aktualne – co najmniej dziwne – informacje z Niemiec. Piszą w DWN: „Rząd federalny wzywa obywateli do zgromadzenia zapasów żywności i gotówki na 10 dni. To na wypadek kryzysu, o którym nie wiemy, czy chodzi o wojnę czy katastrofę finansową. Rząd federalny niepokoi się też o własne bezpieczeństwo”.

Tak przedstawia sytuację portal pl.sputniknews.com/:

Niemcy szykują się do wojny? Rząd zachęca obywateli do robienia zapasów żywności i wody

Niemiecki rząd będzie zachęcać obywateli do robienia zapasów żywności i wody, które pozwolą przetrwać im co najmniej 10 dni w przypadku poważnego kryzysu lub wojny – pisze gazeta Frankfurter Allgemeine Zeitung”, powołując się na nową koncepcję obrony cywilnej, którą rząd rozpatrzy w środę. 

Kanclerz Niemiec Angela Merkel
.

Ponadto przewidziano stworzenie systemu alarmowego, przygotowanie służby zdrowia na wypadek kryzysu oraz ograniczenia w ruchu publicznym na wypadek konieczności przemieszczania większych ilości wojsk. Gazeta podkreśla, że takich apeli władze nie kierowały do mieszkańców Niemiec od ponad 20 lat, czyli od zakończenia zimnej wojny.

W 69-stronnicowym dokumencie podkreślono, że atak na terytorium kraju, który wymagałby użycia sił konwencjonalnych, jest mało prawdopodobny. Jednak Niemcy powinni być przygotowani na rozwój wypadków, które mogą zagrozić istnieniu kraju.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20160821/3738664/niemcy-zapasy-woda-zywnosc-kryzys.html

Jeszcze raz powtórzę: dziwne i niezrozumiałe są te działania rządu Angeli Merkel.

Rothschildowie i meteorologia – 21.08.2016.

James Perloff w dojrzałym wieku zaczął pisać książki
https://jamesperloff.com/books/
demaskujące ustrój w Ameryce. Między innymi pisał o Radzie Stosunków Zagranicznych, o kulisach globalizacji czy o rządzącej w imperium religii – teorii Darwina. Poniżej jego niebanalne uwagi na temat zjawisk meteorologicznych:
https://jamesperloff.com/2016/07/19/are-the-rothschild-elite-banking-on-the-weather/

Rothschildowie i pogoda
https://jamesperloff.files.wordpress.com/2016/07/dees-weather-forecast.jpg?w=620

Modyfikacje pogody to temat szeroko dyskutowany w mediach alternatywnych. Nawet media głównego nurtu przyznają, że rozsiewamy chmury dla wykreowania sztucznego deszczu już od końca II wojny światowej, a podczas wojny wietnamskiej wojska amerykańskie rozsiewały chmury dla wydłużenia sezonu monsunowego. W książce z 1970 roku „Between the Two Ages, America’s Role in the Technetronic Era”  Zbigniew Brzeziński cytował geofizyka Gordona J. F. MacDonalda w sprawie używania pogody w celach militarnych, str 28:
https://archive.org/stream/pdfy-z5FBdAnrFME2m1U4/Zbigniew%20Brzezinski%20-%20Between%20Two%20Ages_djvu.txt

Techniki modyfikacji pogody mogą być użyte do wykreowania wydłużenia okresów suszy, burz, w ten sposób osłabiając naród i zmuszając go do zaakceptowania żądań konkurenta (Techniques of weather modification could be employed to produce prolonged periods of drought or storms, thereby weakening a nation’s capacity and forcing it to accept the demands of the competitor).

Te możliwości są o wiele bardziej zaawansowane w dokumencie Sił Powietrznych: ‚Weather as a Force Multiplier: Owning the Weather in 2025′ (‚Pogoda jako czynnik przewagi strategicznej: kontrolować pogodę do 2025 roku’)
http://csat.au.af.mil/2025/volume3/vol3ch15.pdf

Generalnie przyjmuje się, że dzisiaj kontrola pogody jest składnikiem polityki kontroli populacji Illuminati, pozostałymi składnikami są: żywność genetycznie modyfikowana (GMO), smugi chemiczne, szczepionki i zwykła banalna wojna. Syjonistyczna władza wie, że jeśli zbombardowane zostanie miasto, to ludzie zaczną pytać: “kto zrzucił bomby?”. Jeśli jednak zorganizują za pomocą HAARP wzmocnione tornado, to ludzie uznają je za przejaw działania ‚Matki Natury’ lub ‚działanie Boga’:
https://jamesperloff.files.wordpress.com/2016/07/tornado-damage.jpg?w=620

Nie jest celem niniejszej notki rozprawianie o wpływie mechanizmów kontroli pogody na redukcję populacji lub o stosowanych technologiach. Omawiane są one w takich portalach jak Geoengineering Watch
http://www.geoengineeringwatch.org/
Chciałbym raczej dotknąć motywów, związanych ze stosowaniem technik modyfikacji pogody, które przyciągają mniej publicznej uwagi.

Oszczędzać na deszczowy dzień

Zorientowałem się, że wiele operacji Illuminati prowadzonych jest z powodów należących do różnych wymiarów. Zysk często nie jest motywem działania, ale który bankster nie schyli się, gdy gotówka leży na wyciągnięcie ręki? Na przykład I wojna światowa dała możliwość osiągnięcia wielu celów geopolitycznych, w tym restrukturyzację Europy, powstanie Ligi Narodów, rewolucję bolszewicką, Deklarację Balfoura i tutaj w Ameryce ograniczające wolność ustawy o szpiegostwie i podburzaniu (Espionage Act, Sedition Act, 1917-18).

Nie można jednak zapomnieć, że zlecenia wojenne pozwoliły rozszabrować miliardy dolarów za nigdy niewyprodukowane, niedostarczone towary. Podobnie zamachy z 11 września 2001 roku (9/11) skutkowały wojnami na Bliskim Wschodzie, które mają doprowadzić do Wielkiego Izraela
http://www.inspiretochangeworld.com/wp-content/uploads/2015/09/ISIS-is-working-on-Mossad-CIA-plan-to-Create-Greater-Israel-2-777×437.jpg
i były uzasadnieniem dla powstania Homeland Security i uchwalenia Patriot Act. Czy można przeoczyć miliardy dolarów zysków wojennych czy giełdowe zlecenia krótkiej sprzedaży akcji linii lotniczych przed 9/11, złożone przez do dzisiaj niezidentyfikowane osoby?

Kontrola pogody oferuje także finansowe korzyści. Futures są ryzykownymi instrumentami finansowymi, można zarobić lub stracić fortunę w mgnieniu oka (spytajcie Hillary Clinton, która zarobiła 100.000 dolarów z inwestycji 1000 dolarów w futures w późnych latach 70-tych). Moja koleżanka, autorka Rachael McIntosh zwróciła moją uwagę na dziwne instrumenty finansowe, zwane ‚derywatami pogodowymi’ (weather derivatives). Dajmy głos Bloombergowi:



Dziennikarka: Derywaty pogodowe, to jest sposób na zabezpieczenie się przed gorącem?

Spekulant: Dokładnie, w ten sposób można się zabezpieczyć na wszystkich ryzykach, na przykład na tej pogodzie 38ºC, jaką mamy teraz w Nowym Jorku. (…)

Dziennikarka: Jak to działa?

Spekulant: Fascynujące jest to, że można się zabezpieczyć przed słońcem w lecie, śniegiem w zimie, deszczem na wiosnę, jesiennym przymrozkiem – jest cała seria tych umów. To były prywatne umowy, teraz są one notowane na giełdach, są rozliczane, teraz jest to prawdziwy instrument finansowy.

Dziennikarka: I ludzie tym handlują, jest na to rynek?

Spekulant: Jest na to duży rynek, ciągle się powiększa, mamy umowy dotyczące całego świata, nowych zjawisk pogodowych, huragany do nich należą. Spójrzmy na jeden popularny kontrakt. Można się zabezpieczyć przed gorącem. CDD – Coooling Degree Day to kluczowy indeks. Pokazuje on jakąś liczbę; jeśli tego dnia jest słońce, to musisz mieć włączoną klimatyzację. Ustalamy bazową temperaturę, niech będzie to 18ºC, w ciągu dnia mierzymy przeciętną temperaturę i jeśli ta temperatura jest wyższa od liczby referencyjnej, przykładowo 18º to jest CDD.

Dziennikarka: Ale nie ma żadnych derywatów na elektryczność?

Spekulant: Dlatego nie ma derywatów na elektryczność i dlatego wielu klientów, np. elektrownie czy konsumenci używają tero rodzaju derywatów dla zabezpieczenia się przed ryzykiem np. w postaci zwiększonych kosztów paliwa. To są już rzeczywiste derywaty.

Dziennikarka: Czy rząd jest w to jakoś włączony?

Spekulant: Oczywiście CFTC (Commodity Futures Trading Commission) musiała to zaakceptować. Ludzie się pytają, czy rząd musi zaakceptować to, że we wrześniu będzie padać. Czy to nie jest trochę jak hazard? – Trochę to jest jak hazard, ale to ma swoje rzeczywiste konsekwencje gospodarcze, tak jak to przedstawiłem więc CFTC miała komfort, dopuszczając takie kontrakty do obrotu.

Dziennikarka: Więc jak to działa? Patrzysz na prognozy pogody i potem przeglądasz, co jest dostępne?

Spekulant: Najpierw musisz wiedzieć, przed czym chcesz się zabezpieczyć. W naszym przykładzie z CDD, kupujesz kontrakt, który mówi, że otrzymasz pieniądze kalkulowane jako liczba dni CDD (temperatura przekroczyła wartość referencyjną), kupujesz kontrakt za określoną kwotę. Przy okazji, są kontrakty futures i opcje na futures, jest więc szeroki wybór derywatów.

Dziennikarka: Czy możesz robić to z domu?

Spekulant: Prawdopodobnie możesz, jeśli masz odpowiednie oprogramowanie, bo one są notowane na giełdzie w Chicago.

Dziennikarka: I musisz mieć prognozę pogody.

Spekulant: Dokładnie, i to dobrą! Tak bym sugerował, (śmiech). (…)

Oczywiście wyjaśnienia Bloomberga pomijają kluczowy aspekt tych instrumentów finansowych: kontrolę pogody. Są tacy, którzy mówią, że każdy rynek jest ustawiony. Dlaczego derywaty pogodowe miałyby być wyjątkiem? Elity nie obstawiają wyścigów konnych, jeśli te nie są ustawione. Geoinżynieria daje tym na szczycie zdolność do przewidywania i kreowania przyszłości, oni mogą wiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, gdzie zdarzy się kataklizm.

Faktycznie skutki kontroli pogody mogą wpłynąć na wiele rynków towarowych. Jeśli wiemy o fali upałów, która obejmie środkowy zachód Stanów Zjednoczonych, można zainwestować w futures na kukurydzę. Jeśli wiemy o nadchodzącym huraganie, który zdewastuje Florydę, może on wpłynąć na zbiory pomarańczy i ceny kontraktów futures na te owoce.

[przypis: największym rynkiem derywatów są SWAP-y stóp procentowych (swap – wymiana). Pożyczkobiorcy płacą oprocentowanie zmienne i zamieniają się z bankami z Wall Street na stałe obciążenie, w ten sposób niwelują ryzyko wzrostu stóp procentowych. Kierunek oprocentowania, czy będzie spadać czy wzrastać, wyznacza amerykański bank centralny – Fed. Jest to prywatna instytucja, kontrolowana przez banki z Wall Street. Banki z Wall Street jednocześnie występują jako uczestnicy rynku derywatów, zabezpieczając klientów przed ryzykiem zmiany (wzrostu) stóp procentowych oraz jako arbitrzy, decydując poprzez Fed o tym, czy stopy procentowe będą rosły czy będą spadały. „Rynek” jest ustawiony, dlatego James Perloff mówi, że „elity” obstawiają tylko te zakłady, które można ustawić.]

Inwestowanie w meteorologię

Jeśli mowa o huraganach na Florydzie, Rachael McIntosh opowiada ciekawą historię, dotyczącą konwencji Republikanów w Tampie. Opisuje swoje doświadczenia jako delegatka Rona Paula w swojej noweli “Big Show”, a ja wspominam o tym w moim ostatnim wpisie o wyborach.

Ron Paul miał przemawiać pierwszego wieczoru tej konwencji (poniedziałek, 27 sierpnia 2012 roku). Konwencja została odwołana ze względu na rzekome niebezpieczeństwo huraganu Izaak. Huragan okazał się być rześkim deszczem z lekkimi grzmotami w Tampie. Niemniej Ron Paul nie wygłosił przemówienia i komitet Republikanów zyskał czas na opracowanie i wprowadzenie planu pozbawienia Paula nominacji, na którą zasłużył. Komitet Republikanów wprowadził zmianę reguł, wymagając co najmniej 8 (było 5) wygranych w prawyborach, w ten sposób wyeliminowali Paula i stworzyli fałszywie jednomyślne poparcie dla Mitta Romneya.

A teraz ciekawostka. Pogodowy program the Weather Channel, którego prognozy pomogły ugruntować nominację Romneya na kandydata Republikanów na prezydenta, od 2008 roku był współwłasnością spółki Bain Capital, której dyrektorem wykonawczym był… Mitt Romney:
https://jamesperloff.files.wordpress.com/2016/07/mitt-romney-bain-capital-gi-top.jpg?w=620

Ponadto w 2011 roku Rothschildowie kupili 70% udziałów w Weather Central, światowym liderze w dostawie interaktywnych map i danych pogodowych dla telewizji, internetu i sieci mobilnych. W tym dwuminutowym wideo Evelyn de Rothschild omawia ten zakup:



Dziennikarz: (…) Ma pan wraz żoną inwestycje w Weather Central, jak to może pomóc planować wydarzenia takie jak susze?

Evelyn de Rothschild: Mamy w Chinach 25 sieci(?) nadawczych i jesteśmy największym dostawcą map i wykresów pogodowych, Mieliśmy tę ulewę w ciągu ostatniej doby, tam były ofiary śmiertelne, podobne sytuacje. Informacje, które możemy dostarczyć, mogą ludziom uświadomić nadchodzące niebezpieczeństwa. Uruchomiliśmy również aplikację “Moja pogoda”, pierwszą spersonalizowaną informację pogodową na urządzenia mobilne. Możesz wejść na stronę
http://www.myweather.comi
i otrzymać dokładne informacje oraz dziesięciodniowe prognozy pogodowe w promieniu jednego kilometra.

Myślę, że musimy być świadomi, iż żyjemy w czasach, nie chcę wchodzić w to zagadnienie, ale zmiany klimatu, mamy zmiany pogodowe wszelkiego rodzaju na całym świecie, w Anglii mamy dziwną pogodę, mieliśmy suszę jeszcze dziesięć dni temu. Ważne, aby uświadomić sobie, że możemy używać technologii oferowanej przez
http://www.myweather.com
aby móc przewidzieć, co się może zdarzyć. Chcemy pomóc rolnikom, (…) [dziennikarz przerwał tę marketingową wstawkę].

Następnie Weather Channel kupił Weather Central, przekształcając prognozowanie pogody w prawdziwy monopol. Poza Bain Capital jednym z trzech korporacyjnych współwłaścicieli Weather Channel jest spółka Blackstone Group, w której radzie doradczej zasiada potężny kuzyn Evelyna, Jacob Rothschild.

Dlaczego nasza ukryta władza jest tak zainteresowana w kontrolowaniu nie tylko samej pogody, ale również prognoz pogody? – W ten sposób mogą upewnić się, że meteorolodzy nie będą komentować smug chemicznych czy innych przejawów geoinżynierii; poza tym otrzymują przewagę w relatywnie nowym rynku derywatów pogodowych.

Podstawowa reguła inwestowania na rynkach finansowych mówi, że każdemu zarabiającemu pieniądze odpowiada ktoś, kto te pieniądze traci. Kiedy sprzedajesz akcje, to ktoś je kupuje. Jeżeli ich kurs spadnie to zarobiłeś, a stracił kupiec akcji. Na tych ustawionych rynkach zawsze trzeba mieć pionki, które kupują lub sprzedają w kluczowych momentach. Amatorscy inwestorzy, którzy będą grać w oparciu o długoterminowe prognozy pogody, oferowane przez kontrolowane media, będą źle obstawiać i zostaną oszwabieni.

Mimo całego postępu technologicznego prognozy pogody są zdumiewająco niedokładne. Tam, gdzie mieszkam, w Nowej Anglii, w czwartek 18 marca 2016 roku prognoza mówiła o słonecznym weekendzie. W piątek prognoza ostrzegała o wietrze północno – wschodnim, który miał przynieść 30 cm śniegu. Dokładnie pamiętam meteorologa, który mówił: “Nie popełnijcie błędu, ta burza na pewno na nas uderzy, niepewne jest tylko, jak dużo śniegu spadnie”. W sobotni poranek zacząłem się zastanawiać, jak ta burza śnieżna wpłynie na mój weekend. Ku memu zaskoczeniu okazało się ostatecznie, że nie będzie żadnego śniegu, tylko trochę śnieżnego pyłu na południu Nowej Anglii.

Sobotniego popołudnia żona powiedziała mi, że jej przyjaciele ostrzegli ją o nadchodzącym śniegu. Powiedziałem: “Twoi przyjaciele pewnie nie słyszeli o najnowszych prognozach”. Nalegała jednak i znowu włączyłem telewizor. I znowu meteorolodzy prorokowali, że nadejdzie potężna burza. Następnego dnia spadło u nas 20 cm śniegu.

Oczywiście nie jestem meteorologiem i rozumiem, że niektóre burze trudno przewidzieć, ale w ostatnich latach uderzyła mnie częstotliwość złych prognoz, przedstawianych przez meteorologów, nawet prognoz naprawdę krótkoterminowych. Przypuszczam, że dzieje się tak z dwóch powodów: (1) działanie HAARP zaburzające standardowe wzory zachowań pogodowych oraz (2) celowo skrzywione prognozy, przedstawiane przez kanały pogodowe kontrolowane przez wielką finansjerę.

Oczywiście nie wiem, w jaki sposób Rothschildowie dokonują inwestycji. Biorąc pod uwagę ich długą historię finansowych manipulacji, przypuszczam, że kontrola pogody wraz z kontrolą przewidywania pogody jest idealnym zestawieniem dla bankstera, zarabiającego potężne pieniądze.

Czy można wpłynąć na wybory geoinżynierią?

Znam inny przypadek, kiedy użyto prognozy pogody jako broni przeciwko Ronowi Paulowi w trakcie prawyborów z 2012 roku. Nie był to pierwszy przypadek, gdy Romney skorzystał z błędnej prognozy meteorologicznej. Cytuję Jaret Glenn: “Jak Republikanie ukradli Ronowi Paulowi nominację prezydencką” (“How the Republican Party Stole the Nomination from Ron Paul”):

Maine: Ben Swann doniósł o krętactwach w Maine. Mimo że policzono tylko 84% głosów, stanowy przewodniczący republikanów Charlie Webster uznał Romneya za zwycięzcę nad Paulem przy przewadze poniżej 200 głosów. Hrabstwa Hancock i Washington jeszcze nie głosowały, gdyż Webster odwołał głosowanie z powodu nadchodzącej burzy śnieżnej, obiecując że zagłosują później, a ich głosy będą uwzględnione. Burza nie nadeszła i Webster wycofał się ze swojej obietnicy. Hrabstwo Washington było najbardziej zdeklarowanym zwolennikiem Paula w 2008 roku. W innych stanach przy zbliżonych wynikach kandydatów dokonano przeliczenia głosów, ale nie w Maine.

A więc nie zdarzyły się ani huragan w Tampie na Florydzie, ani burza śnieżna w Maine, a beneficjentem tych fałszywych prognoz w obydwu przypadkach był Mitt Romney, którego Bain Capital był współwłaścicielem Weather Channel.

Poza innymi dostępnymi metodami fałszowania wyborów można przewidywać, że kontrola pogody może pomóc Hillary Clinton, która jak pisałem już:“The 2016 Race”
https://jamesperloff.com/2016/03/21/the-2016-presidential-election-do-our-votes-matter/
jest ulubionym kandydatem establishmentu.

Przykładowo w stanie niezdecydowanym, o chwiejnym poparciu, sondaże wskazują na zwycięstwo Hillary na wschodzie, a Trumpa na zachodzie. W dniu wyborów uciążliwe zjawiska pogodowe, powódź, tornado mogą nawiedzić zachodnie okręgi, paraliżując elektorat, a wschodnia część stanu może cieszyć się pogodą zachęcającą do wyjścia z domu i zagłosowania. Taki scenariusz może pomóc Hillary, a jej zwolennicy mogą nawet stwierdzić, że “to Bóg kocha Hillary” i pomógł jej wygrać wybory.

Jak pokazują przykłady z Tampa i z Maine, nie jest potrzebny żaden kataklizm meteorologiczny, wystarczy prognoza z Weather Channel, np. tornada, aby zatrzymać elektorat w domach. Kiedy jesteś właścicielem przemysłu pogodowego, zwycięstwo wyborcze może być ożywczą bryzą.

Przetłumaczył: Tomasz Cukiernik

Jak Krym powrócił do Rosji – 20.08.2016.

Wiktor Sokirko: Jak Rosja pokrzyżowała Amerykanom plany na Krymie

Krym nie bez powodu porównuje się do lotniskowca – kto kontroluje Krym, kontroluje terytorium wszystkich państw dookoła basenu Morza Czarnego: Turcji, Bułgarii, Rumunii, Gruzji, Ukrainy, Rosji. A Rosja teraz sama kontroluje cały ten teren.

Widok na Sewastopol

Ale gdyby dwa lata temu – dzięki referendum – Krym nie wrócił do Rosji, dziś powiewałyby tam upstrzone gwiazdami flagi amerykańskie. Cale sfinansowanie majdanu na Ukrainie miało jeden cel, na który USA nie szczędziło dolarów, a pani Nuland ciasteczek – celem tym był Krym. Amerykański obronny system rakietowy na Krymie zablokowałby całkowicie południową i południowo – zachodnią Rosję i uniemożliwiłby Rosji użycie rakiet balistycznych, które służą jako siła powstrzymująca amerykańskie tzw. ‚prewencyjne’ użycie broni nuklearnej.

To nie przypadek, że tak bardzo reklamowany system tarcz obronnych, montowanych w Europie, tak bardzo podrażnił rosyjskich polityków – ale trochę uspokoił po powrocie Krymu do Rosji. Amerykanie bardzo chcieli zagarnąć Krym. Może nie jako 53. stan USA, ale z całą pewnością jako potężną bazę z ogromnymi możliwościami. I byli przygotowani na to, by straszliwie zubożałemu Kijowowi płacić przez następne sto lat wystarczająco dużo, by uciszyć rząd i Radę Tatarską (madżlis) i ograniczyć tureckie apetyty do półwyspu.

13 lutego 2014 roku, kiedy opony płonęły na majdanie, flota USA – prowadzona przez lotniskowiec ‚George Bush’ z 90 samolotami i helikopterami na pokładzie, i eskortowana przez 16 okrętów wojennych i trzy nuklearne okręty podwodne – opuściła Norfolk i skierowała się do Morza Egejskiego. Dziesięć dni później, gdy w wyniku zamachu prezydent Janukowicz został odsunięty od władzy, eskadra przepłynęła Bosfor i wpłynęła na Morze Czarne. Flota zmierzała do brzegów Krymu, gdzie amerykańscy marynarze mieli nadzieje – oprócz flag czarnomorskiej floty rosyjskiej – oglądać młode krymskie dziewczęta w ‚wyszywankach’ (ukraińskich haftach na bluzkach), witające Amerykanów chlebem i solą.

Sewastopol

Niestety, Amerykanie nigdy nie zobaczyli krymskich wybrzeży – nie byli mile widziani. ‚Uprzejmi ludzie’ już się pojawili na Krymie, a Rosjanie prowadzili manewry nieopodal. Amerykańska flota zawróciła, zacumowała i wyczekiwała u wybrzeży Turcji. Wysłano na rekonesans niszczyciel ‚Donald Cook’, który radośnie popłynął w stronę Krymu. I wtedy to zdarzył się ten słynny incydent z rosyjskimi bombowcami Su-24; ponad 10 razy symulowali atak na amerykański okręt, ale byli widzialni na radarach razem z rakietami. To antyradarowy system ‚Kibini’ pozwolił na tę widoczność. Niszczyciel wycofał się do portu w Rumunii, a wkrótce cała amerykańska wyprawa zawróciła do domu. Zwycięski pochód na Krym został odwołany.

„Amerykanie bardzo skrupulatnie przygotowali się na wejście do Krymu – powiedział Dimitri Sablin, członek Komitetu Rady Federacji d/s obrony i bezpieczeństwa. – Już rok przed wydarzeniami na majdanie w Kijowie przygotowali koszty remontu różnych budynków w Sewastopolu i w Symferopolu, gdzie mieli zamiar umieścić kwatery i służby wywiadowcze. Lotniska wojskowe i garnizony, które wtedy należały do Ukrainy, uważali Amerykanie już za swoje instalacje wojskowe i nawet wysłali instrukcje, jak przystosować je do standardów NATO. W planach militarnych USA przeróbki te miały się zacząć w kwietniu 2014 roku. Wydawało im się, że wszystko już zostało ustalone”.

Ale referendum pokrzyżowało im plany i 18 marca Krym stał się znowu rosyjski, gdzie obcy goście już nie byli mile widziani. Amerykanie przyznali później, że Rosjanie wygrali z nimi na punkty. Na wszystkie punkty. I z tej wielkiej rozpaczy i bezradności nałożyli sankcje jako zemstę za Krym utracony. Nawet zachodni eksperci, których nie można podejrzewać o sympatie prorosyjskie, potwierdzają, że Amerykanie planowali potężną bazę na Krymie. I jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że wynajem Sewastopola na bazę dla Floty Czarnomorskiej kończył się w 2017 roku, to właśnie wtedy USA przejęłoby całkowitą kontrolę nad Morzem Czarnym.

„Po upadku Związku Radzieckiego Turcja znów zaczęła przymierzać się do Krymu jako części świata turkmeńskiego. Ankara dziś otwarcie popiera madżlis tatarski, który wręcz organizuje blokadę Krymu, finansując zbrojne grupy na terytorium Chersonia, które to grupy organizują różne prowokacje na granicy rosyjsko – ukraińskiej – objaśnia Aleksander Wasiliew, szef studiów orientalnych przy Rosyjskiej Akademii Nauk. – Ale tutaj Turcja jako członek NATO ma konflikt interesów z ‚wielkim bratem – USA’. Amerykanie wolą działać niezależnie na Morzu Czarnym; prawdopodobnie nigdy by się nie zgodzili na tureckie wpływy na półwyspie, chyba żeby chodziło o konfrontację z rosyjskimi mieszkańcami Krymu. Jest możliwe, że Ankara gotowa byłaby nawet zerwać relacje z Waszyngtonem, bo marzy jej się Krym turecki”.

Plaża w Sewastopolu

Rosja bardzo energicznie wyposaża teraz Krym nie tylko jako miejsce wypoczynku i turystyki. Czarnomorska Flota została wzmocniona o 20 nowoczesnych okrętów łącznie z 6 okrętami podwodnymi Fregata (i następne w drodze), niszczycielem i małymi okrętami z rakietami. Duża liczba sil obronnych spadochroniarzy i piechoty ma bazę na półwyspie. Wszystkie są wspierane przez lotnictwo wojskowe i obronę lotniczą, które składa się z nowoczesnych systemów obronnych S-400. A wkrótce nadejdą rakiety balistyczne Topol-M i YARS, które w najlepszym razie mogą być dostrzeżone przez Amerykanów, ale nie zniszczone. Kompleks Iskandera -M i ‚Bastionu’ po prostu nie pozwolą żadnemu wrogowi zbliżyć się do terytorium Krymu na odległość 500 do 2000 km.

„Naturalnie nigdy nie pozbędziemy się Krymu, niezależnie od wszelkich sankcji z USA – powiada Dimitri Sablin. – Oprócz patriotycznych haseł i retoryki, które oczywiście nie są na ostatnim miejscu – i nie można zapomnieć słów pieśni o Sewastopolu, który uważany jest za chwałę i dumę rosyjskich marynarzy – Krym w pojęciu militarnym jest strategicznym bardzo ważnym miejscem. Jeśli weźmiemy pod uwagę historyczne analogie, to podobnie jak Stalingrad w 1942 roku; gdyby wtedy sowieckie oddziały nie wytrzymały naporu na Wołgę, to Niemcy przedarliby się do Baku, na Ural i do Indii. A sankcje? – Muchy niepokoją misia, ale miś wzruszy ramionami, otrzepie się i pójdzie dalej”.

Napisał: Wiktor Sokirko

How Russia Ruined American Plans in Crimea – Fort Russ:
http://www.fort-russ.com/2016/03/how-russia-ruined-american-plans-in.html

* * * * * * *

Tatarom krymskim nie marzy się powrót do Ukrainy

Symferopol, 17.08.2016.

Większość Tatarów krymskich jest przeciwna powrotowi półwyspu do Ukrainy. Federalna Agencja d/s Narodowościowych zdezaktualizowała dane, które były aktualne w 2015 roku – powiedział w wywiadzie dla TASS Rusłan Balbek, wicepremier Krymu, który jest odpowiedzialny za politykę etniczną na Krymie.

Tatarzy krymscy

Igor Barinow, szef Federalnej Agencji d/s Narodowościowych powiedział w wywiadzie dla tegoż TASS, że prawie połowa (tj.46%) krymskich Tatarów była w tamtym roku przeciwna powrotowi do Ukrainy. Dodał też, że już wtedy tylko 17% krymskich Tatarów wróciłoby do Ukrainy. „Ta informacja, że 17% Tatarów marzy o powrocie półwyspu do Kijowa, to dane z 2015 roku, które były zebrane, zanim zostały w końcu ubiegłego roku zerwane transformatory elektryczne, doprowadzające energię elektryczną na Krym”.

Balbek przypomniał, że Tatarzy, którzy chcieli wrócić na Ukrainę to ci, którzy za czasów ukraińskich żyli z wyzysku innych Tatarów. Władze w Kijowie mogły liczyć tylko na poparcie radykałów i oszustów, którym się znakomicie wiodło za czasów administracji ukraińskiej. „Jako agenci wpływu Tatarzy się nie spisują, traktowanie ich jako szpiegów też nie przynosi sukcesów. Każda próba grania kartą krymsko – tatarską zawsze skończy się fiaskiem”. – Balbek powiedział, że Tatarzy rozwinęli wyraźnie swe biznesy na Krymie po reunifikacji z Rosją.

„Aktualnie przedsiębiorcy tatarscy rozwijają swoje firmy. Wystarczy zwiedzić południowe wybrzeże, by się przekonać, że ci ludzie urządzają swe domy, poszerzają gospodarstwa i nie wykazują żadnych chęci wyjazdu” – powiedzial Balbek. Potwierdził też, że władze rosyjskie dotrzymały słowa: pokazały, że Tatarzy są częścią ogromnego kraju, z wszystkimi uprawnieniami i możliwościami, a nie jakąś mniejszością etniczną. Język tatarski jest uznany jako język urzędowy na Krymie. Uznane są tez wszystkie tatarskie tradycje i obrzędy oraz święta narodowe.

„Ukraina zaś próbuje pokazać światu, że życie Tatarów na półwyspie bardzo się pogorszyło od czasu oderwania się od Ukrainy. By to udowodnić, Ukraińcy zablokowali dostawę wody z sieci, urządzili blokadę dostaw żywności i co gorsze – elektryczności w czasie 15-stopniowych mrozów! Ale politycy z Kijowa bardzo się przeliczyli – powiedział polityk z Krymu. – Ludzie musieli korzystać z dostaw wody i żywności, głównie ukraińskiej przez jakiś czas. Blokada dostaw energii elektrycznej w czasie trzaskających mrozów była kroplą, która przelała czarę goryczy.
Podobnie jak inni mieszkańcy półwyspu, Tatarzy musieli siedzieć całymi dniami w chłodzie, bez wody i rękami ogrzewać swoje dzieci”.

I to właściwie przegnało resztki sentymentów i lojalności wobec Kijowa, i wzmocniło przekonanie Tatarów, że są częścią Rosji.

Official says most Crimean Tatars are against reunification with Ukraine:
http://tass.com/politics/894817
.
Przetłumaczyła: Tiamat
.
* * * * * * *
.
I na koniec notki:
„Sewastopolski walc”kpt Michał Jarzyński dedykuje Pani Tiamat (i mnie też):
.
.